Skakał Duplantis, został w cieniu. Fenomenalny rekord świata w Toruniu
W sobotę rano Simon Ehammer uzyskał najlepszy w historii wieloboju wynik na 60 m przez płotki - z czasem 6.52 s mógłby nawet po cichu myśleć o awansie do finału... normalnego biegu płotkarskiego. A później świetnie spisał się w skoku o tyczce - i jasne stało się, że może poprawić rekord świata. Potrzebował do tego czasu nieco powyżej 2:43, w karierze biegał już szybciej. I tego dokonał, wymazał z tabel 14-letni rekord świata Ashtona Eatona. Teraz na szczycie jest jego dorobek - 6670 punktów.

To najtrudniejsza rywalizacja - nikt chyba nie ma tu wątpliwości. Dziesięć konkurencji na stadionie, siedem w hali, trzeba był silnym, szybkim, wszechstronnym. My mamy taki diament: Huberta Trościankę, rekordzistę świata juniorów w 10-boju. Miał też wystąpić w Toruniu, ale miesiąc temu zerwał ścięgno Achillesa, cały rok ma z głowy.
19-letni Polak w walce o medal by się nie liczył, ale 6000 punktów mógł spokojnie osiągnąć. A to dałoby możliwość walki o piąte czy szóste miejsce.
Brak Polaka nie oznaczał jednak, że na tę konkurencję ktoś patrzył z mniejszym zainteresowaniem. Bo patrzył cały świata, nie tylko Toruń. Za sprawą Simona Ehammera.
Halowe mistrzostwa świata. Nowy rekord świata Simona Ehammera
Szwajcar jest genialnym skoczkiem w dal - medalistą mistrzostw świata w tej konkurencji, czwartym zawodnikiem igrzysk w Paryżu. Ale też genialnym wieloboistą, mistrzem świata z Glasgow sprzed dwóch lat. W Toruniu był faworytem, ale wszystkich zaskoczył już w pierwszej konkurencji. 6.69 m na 60 metrów to wynik godny sprinterów walczących tylko w tej konkurencji, pozwalający marzyć o półfinale. Później było 8.15 m w dal - to jego mocna strona. Kula taką nie jest, 14.87 m dało miejsce w środku stawki. A w skoku wzwyż było nieźle, choć jego najgroźniejszy rywal Kyle Garland skoczył o 12 cm wyżej (2.14 m).

Jeśli po pierwszym dniu były jeszcze jakieś wątpliwości, to Ehammer szybko je w sobotę rozwiał. Po biegu na 60 m przez płotki. Uzyskał gigantyczną przewagę nad resztą, finiszował w 7.52 s. To wynik finalistów w tej konkurencji, najlepszy w historii czas w rywalizacji wielobojowej. I w tym momencie pojawiły się widoki na pobicie rekordu świata Ashtona Eatona z 2012 roku.
Zwiększyły się po skoku o tyczce - konkurencji, która nie wybacza błędów. Ehammer skoczył 5.30 m - swój najlepszy wynik w sezonie. Został więc jeszcze bieg na 1000 metrów, w tym roku miał w nim czas 2:45.75, ale rekord życiowy o cztery sekundy lepszy. Do wyrównania wyniku Eatona potrzebował 2:43.35, do poprawienie - 2:43.26.
Od początku Szwajcar nie biegł jednak na czele, tam do przodu rzuciło się dwóch innych zawodników. W tym Czech Vilem Strasky, walczący o podium. Szwajcar był piąty, czuwał nad swoim czasem. A przyspieszył na ostatnim kółku. I już nie było żadnych wątpliwości. Poprawił rekord życiowy - teraz to 2:41.04. I wyśrubował rekord świata do wartości 6670 punktów.
W tym momencie trwał konkurs tyczkarzy, ze słynnym Armandem Duplantisem. Ale w tamtej chwili to nie Szwed był na ustach całego świata.
- 1. Simon Ehammer (Szwajcaria) - 6670 pkt (rekord świata)
- 2. Heath Baldwin (USA) - 6337 pkt (rekord życiowy)
- 3. Kyle Garland (USA) - 6245 pkt
- 4. Vilem Strasky (Czechy) - 6188 pkt
- 5. Jente Hauttekeete (Belgia) - 6049 pkt
- 6. Teo Bastien (Francja) - 6004 pkt
- 7. Jeff Tesselaar (Holandia) - 5960 pkt (rekord życiowy)
- 8. Rasmus Roosleht (Estonia) - 5952 pkt













