W skrócie
- Dariusz Kowaluk, sensacyjny mistrz olimpijski z Tokio, ogłosił zakończenie kariery sportowej w wieku 29 lat.
- Choć nie biegał w finale olimpijskiej sztafety 4x400 m, odegrał kluczową rolę w eliminacjach, gdzie Polacy ustanowili rekord Europy.
- Po swoim największym sukcesie zmagał się z kontuzjami, a niedawno zadebiutował w roli komentatora sportowego.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Dariusz Kowaluk z całą pewnością nie był znaną postacią w polskim sporcie. Wyróżniał się tym, że biegał w okularach. Do igrzysk olimpijskich w Tokio jego największym sukcesem był brązowy medal uniwersjady w sztafecie męskiej 4x400 metrów (2019).
W ciągu dwóch dni w Tokio jego życie zmieniło się jednak diametralnie. Chłopak z Komarówki Podlaskiej został bowiem sensacyjnym mistrzem olimpijskim w sztafecie mieszanej.
- Obawiam się o to, jak teraz będzie wyglądało moje życie - mówił wówczas wyraźnie wystraszony Kowaluk tym, co się stało Kowaluk.
Medalista olimpijski z Nagrodą Nobla. To jedyny taki przypadek w historii
Dariusz Kowaluk - historia jak z bajki. W debiucie został mistrzem olimpijskim
Zawsze był skryty i stał na uboczu. Raczej nie był duszą towarzystwa, a nagle został mistrzem olimpijskim, którym pozostanie już na wieki.
- To niewiarygodna historia i dla mnie zupełnie inny świat - mówił wtedy w Tokio.
Rok olimpijski był dla niego najlepszym w karierze. Właśnie w 2021 roku ustanowił swój rekord życiowy na 400 metrów - 45,44 sek. To 17. wynik w historii polskiej lekkoatletyki. Kowaluk był dwukrotnym brązowym medalistą mistrzostw Polski w biegu na 400 m. W hali był nawet wicemistrzem kraju (2021) na tym dystansie, a na 200 m miał brąz (2019).
Wielokrotnie startował w polskich barwach w mistrzowskich imprezach. Był finalistą mistrzostw Europy juniorów na 400 m (2015). Wówczas sztafeta 4x400 metrów z jego udziałem zajęła czwarte miejsce. Dwa lata później razem z: Wiktorem Suwarą, Przemysławem Waściński i Kajetanem Duszyńskim sięgnął po srebrny medal młodzieżowych mistrzostw Europy w sztafecie 4x400 m. W 2018 roku nasza drużyna, z Kowalukiem w składzie, zajęła drugie miejsce w Pucharze Świata. W tym samym roku była piąta w mistrzostwach Europy. Kowaluk biegał wówczas tylko w eliminacjach.
Na igrzyskach olimpijskich w Tokio Kowaluk wystąpił w eliminacjach. Pobiegł na pierwszej zmianie, a potem w bój ruszyli: Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Kajetan Duszyński. Biało-Czerwoni uzyskali najlepszy wynik eliminacji, bijąc rekord Europy. W finale z tego składu został tylko Duszyński, którego znakomity finisz dał nam wówczas sensacyjne złoto. Poza tym biegli wówczas: Karol Zalewski, Natalia Bukowiecka (wtedy jeszcze Kaczmarek) i Justyna Święty-Ersetic.
Moim marzeniem było po prostu przyjechać na igrzyska. Zaliczyłem debiut i od razu zostałem mistrzem olimpijskim. To jest coś niesamowitego. Nie da się tego opisać. Nigdy nie celowałem w medal olimpijski, a co dopiero złoty. Dla mnie marzeniem był medal mistrzostw Polski
Jego pierwszą trenerką była Grażyna Głowacka. Szukała szybkich ludzi do sztafety 4x100 m, którzy mieli reprezentować szkołę w zawodach wojewódzkich. Okazało się, że Kowaluk ma talent do szybkiego biegania. Z miejsca stał się czołowym zawodnikiem tej sztafety. Swój talent rozwijał potem w Białej Podlaskiej i Warszawie u trenera Andrzeja Wołkowyckiego.
"Fortuna polskiej lekkoatletyki". Sam nawet nie pisze o tym, że miał karierę
Po sukcesie w Tokio prowadził wiele lekkoatletycznych akcji w swoim regionie. Nigdy już nie wrócił na taki poziom, jaki wówczas reprezentował. W kolejnych latach jego starty w sezonie można było policzyć na palcach jednej ręki. Zmagał się z kontuzjami, a kiedy był w stanie biegać, to osiągał zbyt słabe wyniki, by myśleć o startach w mistrzowskich imprezach. Wykorzystał jednak doskonale swój moment w sporcie. Ten jedyny raz. Nawet usłyszałem w środowisku, że Kowaluk był "Fortuną polskiej lekkoatletyki".
Teraz 29-latek oficjalnie ogłosił zakończenie - jak sam to nazwał - "wyczynowej przygody z bieganiem".
Długo zwlekałem z tą decyzją, ale to jest ten moment. Szczególnie dziękuję moim trenerom, którzy na co dzień wierzyli we mnie i w mój potencjał (...) Mimo że żegnam się z wyczynowym podwórkiem, to sport pozostanie ze mną jako dodatek do życia codziennego. Trenowanie dało mi wiele więcej niż tylko medale i wyniki, ukształtowało mój charakter oraz nauczyło utrzymywać dyscyplinę
Niedawno Kowaluk zadebiutował w roli komentatora TVP Sport.
Zobacz również:









![Francja - Grecja. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N8EFT70DYPOCN-C401.webp)

![Serbia - Chorwacja. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N8EDQWCVHSJAU-C401.webp)


