Rok temu Maria Andrejczyk zdobyła w Bydgoszczy swój szósty złoty medal mistrzostw Polski ze świetnym wynikiem 63.93 m. Na nieco ponad miesiąc przed igrzyskami w Paryżu - tam w eliminacjach rzuciła dużo dalej, a w konkursie finałowym - trochę bliżej. Niemniej była wśród najlepszych na świecie, forma pozwalała nawet myśleć o medalu.
W tym sezonie jest jednak inaczej, choć - nie zapominajmy - chyba jedynie Anita Włodarczyk potrafi tak dobrze przygotować się do docelowych imprez jak oszczepniczka z Suwałk. Bo nawet jeśli Andrejczyk tylko raz w tym sezonie rzuciła za 60. metr, to w każdej chwili może "odpalić". A już na pewno była główną kandydatką do złota w mistrzostwach kraju w Bydgoszczy.

Wszystko zakończyło się jednak sensacyjnie. I to nie Andrejczyk była główną bohaterką finału, którego niemal nikt nie widział.
Mistrzostwa Polski w Bydgoszczy. Sensacyjna porażka Marii Andrejczyk. Ponad sześć metrów różnicy
Tegoroczne zmagania w Bydgoszczy transmituje TVP Sport, ale tylko popołudniowe sesje. Oszczepniczki zaczęły rywalizację w południe, oglądali je jedynie kibice na stadionie im. Zdzisława Krzyszkowiaka. A było na co popatrzeć.
Od 2015 roku zawsze mistrzyniami Polski były dwie dominatorki w oszczepie - właśnie Andrejczyk (sześć razy), albo - gdy jej brakowało - Marcelina Witek-Konofał (cztery tytuły). Teraz też pojawiły się w walce o medale, przy czym dla tej drugiej był to pierwszy występ od blisko roku. Można było jednak zakładać, że pośle oszczep za granicę 50. metra i włączy się do gry o podium.
Andrejczyk w środę rywalizowała z kolei w Lozannie w Diamentowej Lidze - w paskudnej pogodzie, było zimno i lało. W Szwajcarii jakoś poradziła sobie jednak z tymi warunkami, w przeciwieństwie do mistrzyni świata i mistrzyni olimpijskiej Haruki Kitaguchi. 54.71 m wystarczyło do szóstej pozycji w elitarnym gronie.

Dziś jednak wicemistrzyni olimpijska z Tokio zaczęła walkę o obronę tytułu od rzutu na 51.15 m, w trzeciej kolejce poprawiła się na 52.13 m. Na półmetku zawodów zajmowała trzecią pozycję, a sensacyjną dyspozycję pokazywała Małgorzata Maślak-Glugla, która już w czerwcu w mityngu Halina Konopacka Classic nieznacznie pokonała słynną rodaczkę. W drugiej kolejce pobiła rekord życiowy - 59.12 m, a to nie był szczyt jej możliwości.
24-latka z ULKS Tychowo w czwartej serii rzuciła 61.14 m - wskoczyła na szóste miejsce na historycznej liście polskiego kobiecego oszczepu. Andrejczyk nie była w stanie tak odpowiedzieć - poprawiła się jeszcze na 55.31 m, ale nawet to nie pozwoliło jej wyprzedzić drugiej Gabrieli Andrukonis (56.15 m). Po raz pierwszy w karierze zdobyła brąz w mistrzostwach Polski.
Maślak-Glugla oddała zaś jeszcze rzut na 59.50 m (druga odległość w karierze). A w ostatniej kolece - na 61.42 m. I to jest jej nowy rekord. Każdy z pięciu mierzonych rzutów dałby jej dziś złoto.
Ten występ, a zwłaszcza wywalczone w Bydgoszczy punkty rankingowe, powinny pozwolić 24-latce na występ w mistrzostwach świata w Tokio.
Najlepsze wyniki polskich oszczepniczek w historii (nowym typem oszczepu):
- 71.40 m - Maria Andrejczyk (Split, 2021)
- 66.53 m - Marcelina Witek (Białogard, 2018)
- 64.08 m - Barbara Madejczyk (Malaga, 2006)
- 63.53 m - Urszula Jasińska-Piwnicka (Kalamata, 2009)
- 61.50 m - Genowefa Patla (Siedlce, 2000)
- 61.42 m - Małgorzata Maślak-Glugla (Bydgoszcz, 2025)
- 60.76 m - Ewa Rybak (Palma de Mallorca, 1999)
- 60.75 m - Monika Kołodziejska-Mrówka (Biała Podlaska, 2001)












