Reklama

Reklama

Sensacyjne rozstrzygnięcie rzutu młotem! Miała być klęska, jest medal

Anita Włodarczyk wypadła z powodu kontuzji, a Malwina Kopron odpadła nieoczekiwanie w eliminacjach. W tej sytuacji wydawało się, że w naszej koronnej konkurencji, jaką jest rzut młotem, medalu nie będzie. Wtedy do akcji wkroczyła Ewa Różańska i znakomitym występem sięgnęła po srebro lekkoatletycznych Mistrzostw Europy w Monachium.

To absolutna sensacja, bo Ewa Różańska to z grona naszych licznych młociarzy i młociarek zawodniczka dotąd niezaliczana do czołówki europejskiej czy światowej. Tymczasem młoda lekkoatletka wykorzystała otwierającą się szansę.

Ewa Różańska urodziła się już po tym, jak Kamila Skolimowska na igrzyskach w Sydney w 2000 roku rozpoczęła sukcesy polskiego młota. Dołączyła do znakomitych i utytułowanych już zawodniczek świetnym i pewnym występem w Monachium.

Ewa Różańska nową polską gwiazdą rzutu młotem

Już w pierwszym rzucie Polka osiągnęła rekord życiowy - 71,63 m. To odległość, którą Anita Włodarczyk zalicza bez trudu, ale tutaj oznaczała włączenie się do walki medalowej. Ewa Różańska znalazła się na drugim miejscu, którego już przypilnowała i w ostatniej próbie rzuciła jeszcze 72,12 m. To jej kolejny rekord życiowy.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: "Płaczę i jestem załamana" - Malwina Kopron po klęsce

Na pierwszym miejscu znalazła się Rumunka Bianca Ghelber, która w sumie rzucała niewiele dalej niż Polka - 72,72 m. Brąz zdobyła Włoszka Sandra Fantini, o której mówiono, że to ona w pierwszej kolejności miała wykorzystać nieobecność wybitnych POlek - Anity Włodarczyk i Malwiny Kopron.

Wyżej, dalej, mocniej. Co pamiętasz z mistrzostw? [GRA NAWROTA o lekkoatletycznych mistrzostwach świata] 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL