Reklama

Reklama

Renaud Lavillenie - czy faworyt w końcu zdobędzie złoto lekkoatletycznych MŚ?

Renaud Lavillenie w swojej karierze wygrał już prawie wszystko. Jest rekordzistą świata w skoku o tyczce, mistrzem olimpijskim, trzykrotnym mistrzem Europy, czterokrotnym halowym mistrzem Europy, halowym mistrzem świata. Trzykrotnie stawał na podium mistrzostw świata na stadionie, ale jeszcze nigdy nie udało mu się wygrać.

W tym sezonie, po raz kolejny jest zdecydowanym liderem list światowych. Dwukrotnie pokonywał już granicę sześciu metrów. Swoją formę będzie mógł potwierdzić 24 sierpnia podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Pekinie. 

Jego dominacja zaczęła się sześć lat temu, kiedy to pierwszy raz w karierze skoczył o tyczce powyżej sześciu metrów. Od tej pory był zdecydowanym faworytem na wszystkich wielkich imprezach. 

Na mistrzostwach świata jednak zdecydowanie zawodzi. W 2009 roku w Berlinie przegrał ze Stevenem Hookerem oraz z Romainem Mesnilem. Dwa lata później w Daegu lepsi okazali się: Paweł Wojciechowski i Lazaro Borges. 

Reklama

W 2013 roku do niego należało aż siedem najlepszych rezultatów na świecie. Wydawało się, że nie ma możliwości, by ktokolwiek był w stanie z nim wygrać. Niemożliwe stało się możliwe i mistrz olimpijski po raz trzeci musiał uznać wyższość rywali. 

Uzyskał rezultat 5,89 m, taki sam, jak Niemiec Raphael Holzdeppe. Francus przegrał, bo pokonał tę wysokość dopiero za trzecim razem, podczas, gdy Holzdeppe wszystkie wysokości zaliczał w pierwszej próbie. 

Wydaje się, że w końcu nadszedł czas, by Lavillenie do swojej kolekcji dorzucił złoty medal mistrzostw świata. W jego skokach widać niezwykłą pewność siebie i wolę walki. Rekordzista świata podkreśla, że jest w życiowej formie i stać go w Pekinie na skoki powyżej 6 metrów.  

Jego najgroźniejszymi rywalami będą: Raphael Holzdeppe, Thiago Braz, Shawnacy Barber i Konstadinos Filippidis. Wszyscy w tym sezonie skakali powyżej 5,90 m.  

Niewykluczone, że do tej czwórki dołączy mistrz świata z Deagu Paweł Wojciechowski, który z wynikiem 5,84 m jest szósty na listach światowych. Od 2011 zmagał się kontuzjami i musiał zmienić technikę, lecz nabrał doświadczenia i jest pewny siebie.

- Mam nadzieję, że jestem na tyle dobrze przygotowany, że uda się poprawić rekord Polski (5,91 m). Oby tak się stało  - powiedział mistrz Polski.

Szanse na walkę o medal ma także Piotr Lisek, który 24 czerwca skoczył 5,82 m. Taka wysokość zaliczona w pierwszej próbie dawała medal dwa lata temu. 

- Na razie moje wyniki były niezbyt światowe, ale startów z czołówką miałem bardzo dużo. Byłem niemal cały czas w ciężkim treningu, nie odpuściliśmy na moment. Mam nadzieję, że wyjdzie to teraz na dobre - podsumował Lisek. 

Kwalifikacje do konkursu skoku o tyczce rozpoczną się 22 sierpnia o godzinie 12.40. Finał odbędzie się w poniedziałek o godzinie 13:05.

Patryk Bora

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje