Rekord życiowy i złoto to za mało. Ostateczna decyzja World Athletics ws. Polki
Już tylko 11 dni pozostało do rozpoczęcia najważniejszej lekkoatletycznej imprezy w pierwszym półroczu - halowych mistrzostw świata. Dla nas zawodów szczególnych, bo po 12 latach znów odbędzie się w Polsce. Dokładnie zaś - w Arenie Toruń. W niedzielę zakończył się czas zdobywania minimów, w tym tygodniu poznamy listy uczestników. Wiadomo już, że nie będzie na niej nazwiska mistrzyni Polski Zofii Gaborskiej, która dziewięć dni temu w Toruniu z zdobyła złoto HMP, uzyskując najlepszy wynik tyczkarki z naszego kraju od ośmiu lat. Zgody nie wydała World Athletics.

Tempo w halowych mistrzostwach świata jest iście ekspresowe - to impreza znacznie krótsza niż te najważniejsze na stadionach. W Toruniu zmagania będą się odbywać w sześciu sesjach - przez trzy dni. Zaczną się w piątek 20 marca, zakończą w niedzielę.
Rok temu lekkoatleci rywalizowali o krążki w Nankinie. Zwykle rywalizacja odbywa się co dwa lata, ale te chińskie zawody były pierwotnie w planach w marcu 2020 roku. Wybuch pandemii wszystko skomplikował, nie udało się wrócić do Nankinu w 2021 czy 2023 roku.
Mistrzostwa w Arenie Toruń odbędą się już zgodnie z planem, można się też spodziewać większej liczby gwiazd niż rok temu. W Polsce pojawią się m.in. Armand Duplantis czy Keely Hodgkinson. Będą też oczywiście nasze "twarze królowej sportu", czyli choćby Pia Skrzyszowska, Natalia Bukowiecka, Maria Żodzik, Ewa Swoboda czy Jakub Szymański. I będzie też więcej szans medalowych, bo przecież rok temu z Nankinu z krążkiem wróciła tylko kobieca sztafeta 4x400 metrów.
W konkurencji, w której trudno było tam zebrać obsadę, więc na sam koniec zaproszono Polskę.
Teraz zaś chętnych jest kilkanaście sztafet.
Ostateczne listy uczestników poznamy w tym tygodniu, choć ci, którzy uzyskali wcześniej minimum, wszystko już wiedzą. Inaczej ma się sytuacja ze sportowcami znajdującymi się tuż pod kreską, także Polakami. A jeszcze inaczej z tymi z naszej reprezentacji, którym do minimum sporo brakowało. Ale mieli szansę na miejsce s kładzie reprezentacji, dzięki tzw. puli gospodarza.
PZLA zgłosił mistrzynię Polski. Ostateczna odpowiedź World Athletics. Wszystko jasne ws. halowych mistrzostw świata
Jedna z takich sytuacji dotyczyła kobiecego skoku o tyczce. W męskim szansę na przepustkę miałby zapewne z "puli gospodarza" Piotr Lisek - nawet gdyby nie uzyskał minimum, ustalonego na zawrotnej wysokość 5.90 m. Tę wysokość uzyskało siedmiu zawodników, którzy mają prawo startu w Toruniu. Łącznie w finale zobaczymy ich dwunastu - ostatnim pewnym miejsca w Toruniu jest Czech David Holy - skoczył 5.76 m.
U pań w skoku o tyczce minimum ustalono na 4.70 m - tyle skoczyło osiem zawodniczek, liderką listy jest Amerykanka Hanna Moll (4.88 m). Na dziś kwalifikację z listy World Athletics do Torunia jako ostatnia ma Kanadyjka Anicka Newell (4.61 m), a nie mają jej zawodniczki, które uzyskały 4.60 m.

15 czy 20 lat temu mielibyśmy w rywalizacji aż dwie Polki, bo przecież Anna Rogowska i Monika Pyrek "fruwały" ponad 4.80 m. Tyle że to już stare czasy, wciąż czekamy na zawodniczki choćby zbliżonej klasy. Niespełna osiem lat temu Justyna Śmietanka skoczyła w Lublinie 4.50 m. I ta granica wciąż jest nieosiągalna dla Polek od tamtego czasu.
W tym roku olbrzymi postęp poczyniła jednak Zofia Gaborska, trenująca w międzynarodowej grupie Marcina Szczepańskiego. Tam oczywiście gwiazdą jest Emanuil Karalis, który kilka dni temu wskoczył na drugie miejsce w historycznych tabelach, uzyskując 6.17 m.
Gaborska, studentka medycyny w Szczecinie, do tego sezonu przystępowała z rekordem życiowym 4.31 m - uzyskała go w czerwcu zeszłego roku w Poznaniu. A tym sezonie halowym skoczyła już 4.40 m (styczeń, Spała), 4.32 m (styczeń, Berlin), 4.33 m (luty, Toruń) i 4.45 m. To ostatnie w halowych mistrzostwach Polski, ostatniego dnia lutego. Uzyskała siódmy wynik w historii polskiej tyczki, wydawało się, że pojawiła się szansa na występ w HMŚ, z tzw. puli gospodarza.
Polski Związek Lekkiej Atletyki zgłosił Gaborską do startu, ale tu odmienne zdanie miał komisarz techniczny World Athletics. Świetnie zorientowany w sprawach kadrowych i przepisach Tomasz Spodenkiewicz, prowadzący na platformie X profil Athletics News, poinformował, że zgłoszenie to zostało odrzucone. A federacja miała do tego prawo. "Zgłoszenia z "puli gospodarza" są rozpatrywane przez delegata technicznego World Athletics, biorąc pod uwagę poziom sportowy zgłoszonych zawodników" - czytamy na X.
21-letnia zawodniczka KMS Szczecin nie dostanie więc w Toruniu na swój rekordowy atak na 4.50 m. Latem to już stanie się jednak realne. Najważniejszą imprezą na stadionie będą w tym roku mistrzostwa Europy - w sierpniu w Birmingham.














