Rekord w finale ze Skrzyszowską. Nagroda World Athletics przyznana
Pia Skrzyszowska miała do dziś tak najlepszy czas w tym roku na świecie, jak i byłą posiadaczką rekordu mityngu Copernicus Cup. I zapowiadała, że jeśli wszystko ułoży ładnie technicznie, jest w stanie je poprawić. Polka miała też dodatkowy cel - stawką była główna nagroda za triumf w "złotych" mityngach World Athletics Tour: 10 tysięcy dolarów i dodatkowe miejsce na HMŚ w Toruniu. Pia w biegu finałowym zawaliła start. a gdy wbiegła na metę okazało się, że oba rekordy zostały pobite. Dokonała tego rekordzistka świata.

Do czwartku Pia Skrzyszowska była niepokonana, jej 7.78 s z Ostrawy pozostawało na szczycie światowych list. W Lievin zawodniczka z Warszawy okazała się jednak minimalnie słabsza od Devynne Charlton: rekordzistki świata na 60 m przez płotki, ale też i halowej mistrzyni globu z Nankinu. Na finał zmagań w Toruniu World Athletics Indoor Tour - Gold Level, przyjechały niemal wszystkie najlepsze płotkarki świata. Tak jak do Lievin, gdzie Polka była druga.
W sobotę Skrzyszowska mówiła na konferencji, że stać ja na jeszcze szybsze bieganie.. - Wiem, jakie błędy popełniłam w Lievin i jeśli je poprawię, zrobię dobry technicznie bieg, to przyjdzie dobry czas - mówi Pia. Oba biegi w Toruniu pokazały, że dyspozycja szybkościowa pozostaje na wybitnym poziomie. Sęk w tym, że w eliminacjach zaliczyła drobną wpadkę w środkowej części dystansu, a w finale - tuż po starcie. Wyszedł z tego niemal taki sam czas.
W finale rywalki biegały szybciej.
Orlen Copernicus Cup. Pia Skrzyszowska walczyła o nagrodę World Athletics. Triumd rekordzistki świata
Skrzyszowska walczyła o końcowy triumf w klasyfikacji World Athletics z Devynne Charlton i Laeticią Bapte. Francuzka miała niewielkie szanse, ale Bahamka - spore. Zwycięstwo jednej z nich gwarantowało główną nagrodę - 10 tysięcy dolarów. Ale też "dziką kartę" do halowych mistrzostw świata, tak bardzo istotną dla... innej reprezentantki Polski. Czy to dla Alicji Sielskiej, czy dla Klaudii Wojtunik, czy dla kogoś innego. Wtedy bowiem, w razie spełnienia wymogów formalnych, w Toruniu mogłyby wystąpić aż trzy Biało-Czerwone.
W finale były oczywiście wszystkie gwiazdy, z Charlton i Skrzyszowską na czele. Tak jak można było się spodziewać, coraz szybciej będą też biegać Ditaji Kambunsji i Nadine Visser, obie to przecież medalistki największych imprez. Niedawno zaczęły starty, już się rozkręcają.

Samą reakcję startową Polka miała przyzwoitą, ale przy wyjściu z bloków musiała popełnić błąd. To tam straciła do rywalek, Charlton, na sąsiednim torze, znalazła się z przodu. Pogoń nie dała już sukcesu, Pia skończyła zmagania na czwartej pozycji. Różnice były minimalne, ale to już jest na tym dystansie. W Nankinie, w finale HMŚ, pięć najlepszych płotkarek zmieściło się w trzech sekundach, brązową medalistką od piątej dzieliło sześć... tysięcznych sekundy.
A dziś Skrzyszowska straciła do triumfatorki pięć setnych. Zajęła czwartą pozycję.
Wygrała zaś Charlton, początkowo pokazało, że przebiegła dystans w 7.79 s. A później skorygowano to na 7.77 s. Bahamka pobiła więc rekord mityngu Pii, poprawiła jej najlepszy wynik w tym roku, ale też i zgarnęła główną nagrodę za cały cykl World Athletics.
Przed Skrzyszowską były też Kambundji i Visser, minimalnie. Za miesiąc w Toruniu można się jednak spodziewać jeszcze wyższego poziomu. I lepszych czasów.
Druga z Polek, Alicja Sielska, uzyskała 8.06 s, wystarczyło to do siódmej pozycji. W eliminacjach miała 8.04 s. Wciąż jest więc blisko minimum na HMŚ, to wynosi 8.02 s. I może się uda jej uzyskać w tej samej hali już za sześć dni - podczas mistrzostwa Polski.
- 1. Devynne Charlton (Bahamy) - 7.77 s
- 2. Ditaji Kambundji (Szwajcaria) - 7.78 s
- 3. Nadine Visser (Holandia) - 7.80 s
- 4. Pia Skrzyszowska (Polska) - 7.82 s
- 5. Alaysha Johnson (USA) - 7.85 s
- 6. Laeticia Bapte (Francja) - 7.99 s
- 7. Alicja Sielska (Polska) - 8.06 s
- 8. Giada Carmassi (Włochy) - 8.07 s














