Pięciodniowe mistrzostwa świata w Eugene to lekkoatletyczne święto dla juniorów, zwłaszcza z dwóch roczników: 2007 i 2008. Dla nich kolejna walka o globalne triumfy odbędzie się już tylko w gronie seniorskim. Jak choćby dla Anastazji Kuś, choć w Europie odbywają się też mistrzostwa kontynentu do lat 23, zwane często młodzieżowymi. W przyszłym roku zorganizuje je zresztą Bydgoszcz.
Kuś to jedyna jak na razie reprezentantka Polski, która w Oregonie zdobyła medal. I to od razu złoty, wygrywając zmagania w biegu sprinterskim na dystansie 400 metrów. Kolejne szanse pojawiły się w sobotę - w przedostatniej sesji rywalizacji na Hayward Field. Choć trzeba uczciwie zaznaczyć, że Dawid Barański w skoku wzwyż, Róża Olchawa w biegu na 800 metrów, Anna Marianna Jędrzejczyk na dystansie 3000 metrów czy sztafeta mieszana 4x100 metrów nie byli faworytami tych konkurencji.
Pojawiły się po tych występach miłe zaskoczenia.
Mistrzostwa świata w Eugene. Polska sztafeta w finale mikstów 4x100 metrów. Kolejne rekordy w Oregonie
Ta najkrótsza sztafeta to niedawna nowość w programach najważniejszych mistrzostw. W Birmingham też będzie, ale... bez Polaków. Tylko w niej zabraknie Biało-Czerwonych, choć Ewa Swoboda i spółka wystąpią później w mikście podczas Diamentowej Ligi w Chorzowie - tam pojawi się zapewne próba poprawienia tegorocznego rekordu Polski. Ten juniorski z kolei miał zaledwie dwa dni - młodzi Polacy poprawili go w półfinale w Eugene, uzyskali 42.18 s.
W tamtej sesji dwukrotnie był też bity rekord świata do lat 20 - najpierw przez Australię (41.64 s), później przez Wielką Brytanię (41.60 s). A na podobnym poziomie mogą biegać też sztafety z Włoch czy Nigerii.

W polskiej drużynie doszło do dwóch zmian w składzie - Łukasza Jasińskiego zastąpił Kacper Latkowski, a Oliwię Kasprzak - Aleksandra Jeż. A później było już "normalnie" - ostatni łuk dla świetnego na 200 metrów Jakuba Sarleja, a finałowa prosta - dla Mai Gondek.
Polacy pobiegli na miarę swoich możliwości, choć mieli też pecha. Wylosowali najgorszy, pierwszy tor - to znacznie utrudnia sytuację. Gdy Gondek przejmowała pałeczkę, nie było już szansy na medal. Na punktowaną pozycję - jak najbardziej. Z przodu trwały dramat Australii - zmierzała po złoto, gdy na ostatnim przekazaniu doszło do błędu, Thewbelle Philip nie złapała pałeczki. W tym samym momencie prysły też nadzieje Francji.
Gondek dobiegła siódma - czas 4:12.17 oznaczał pobicie rekordu Polski o jedną setną. Złoto zaś wywalczyła dla Włoch 17-letnia Kelly Doualla Edimo - jeden z największych talentów w europejskim sprincie w ostatnich latach. Indywidualnie była trzecia, a przecież może też rywalizować wśród juniorek w dwóch kolejnych sezonach. Włosi poprawili przy okazji rekord świata - teraz to 41.21 s. Srebro dla Wielkiej Brytanii, brąz - dla USA.
Kilka minut później okazało się, że błąd w trakcie biegu popełniła też sztafeta Nigerii. A to oznacza, że Polska zakończyła rywalizację na szóstej pozycji.













