Rekord Duplantisa, za chwilę 6.32 m na stojakach. Paryż ucichł trzy razy
Mityng na Stade Sébastien Charléty w Paryżu znów dostarczył potężnych emocji - to miejsce, które przyciąga magiczne wyniki w Diamentowej Lidze. Z najlepszym w historii tego cyklu biegiem kobiet na 800 metrów, podobną męską rywalizacją na tym dystansie, ale i kolejnym popisem Armanda Duplantisa w skoku o tyczce. Miał walczyć o triumf z Emanuilem Karalisem, ale Grek tym razem nie podołał, skoczył tylko 5.83 m. Szwed zaś zapewnił sobie triumf, bijąc rekord mityngu. A później, zanim jeszcze poprosił o możliwość atakowania rekordu świata, dołożył 10 cm.

Diamentowa Liga to 15 mityngów - ten ostatni, w tym roku 4 i 5 września w Brukseli, jest dwudniowy. To wielki finał - tylko dla najlepszych w całym roku.
I tam również będą najlepsi tyczkarze, zapewne bez Piotra Liska, który zatrzymuje się na wysokościach rzędu 5.60-5.70 m. Co daje mu raczej możliwości startowe w mniejszych mityngach. Nie ma zaś wątpliwości co do tego, że gwiazdą w Brukseli ponownie stanie się Armand Duplantis, szukający kolejnego rekordu świata. Mimo że nie był liderem klasyfikacji tyczkarzy - głównie przez sensacyjną porażkę trzy tygodnie temu w Sztokholmie. Ale i fakt, że nie na wszystkie DL jeździ. Choć na tę sierpniową w Chorzowie już dawno temu został ogłoszony.
Mondo wracał więc teraz w Paryżu do rywalizacji po pierwszej porażce od trzech lat, tej ze Sztokholmu. Swój plan ułożył jeszcze bardziej ryzykownie niż zwykle - najpierw 5.63 m, później już 5.93 m. I po tych dwóch wysokościach raczej było już jasne, że nikt mu nie zagrozi. Znów startował we własnej lidze.
Diamentowa Liga. Armand Duplantis znów błyszczy. Dwa rekordy w Paryżu z rzędu
Diamentowa Liga w Paryżu przyniosła historyczne rekordy w biegach na 800 metrów (Audrey Werro) czy 400 metrów (Marileidy Paulino i Collen Kebinatshipi), wiele najlepszych w tym roku wyników na świecie, ale i efektowny powrót Duplantisa. Szwed przyznał później, że ostatnie tygodnie miał szalone. - Prawdopodobnie trochę więcej imprezowałem niż zwykle - zaznaczył i... wspomniał o swoim ślubie.

Tym razem opuścił 5.83 m, a po tej wysokości bez strącenia był jeszcze Emanuil Karalis. Niemniej konkurs trochę się dłużył, bo owo 5.83 m ostatecznie zaliczyło aż sześciu tyczkarzy. Ale już 5.93 m - tylko dwóch. Najpierw Francuz Baptiste Thiery, bijąc swój rekord życiowy. A później Duplantis - i objął prowadzenie. Thiery miał bowiem dwie zrzutki na 5.83 m.
Tym razem poległ tu Amerykanin Kurtis Marschall, czyli lider DL wśród tyczkarzy. A Karalis, po pierwszym strąceniu, przeniósł kolejne próby na 6.03 m. I to było dla niego na dzisiaj za dużo, tak jak dla Francuza. Duplantis zaś skoczył - i poprawił swój rekord mityngu z 2021 roku (6.01 m).
Później poprosił 6.13 m - by ten rekord trochę wyśrubować. Skok też był perfekcyjny. Ostateczna decyzja mogła być już tylko jedna - 6.32 na stojakach. I atak na rekord świata, jak jak w Szanghaju/Keqiao.
Tym razem też się nie powiodło - i brakowało nawet dość dużo. Mimo że Paryż czekał na taki skok, a na Stade Sébastien Charléty robiło się cicho. Niemniej Szwed udowodnił, że przegrana w Sztokholmie była zwykłym przypadkiem.











