Reklama

Reklama

PZLA chwali się sukcesami i liczy na kolejne w Pekinie

Jeśli reprezentacja na mistrzostwa świata w Pekinie będzie liczyła ponad 50 osób, a na to się zanosi, to część z nich będzie walczyć o medale - powiedział Jerzy Skucha, prezes Polskiego Związku Lekkoatletycznego.

- Jesteśmy u szczytu sezonu lekkoatletycznego, po ważnych imprezach młodzieżowych, a przed nami mistrzostwa świata w Pekinie. Chcemy się pochwalić sukcesami - mówił prezes Skucha na konferencji prasowej zorganizowanej w Krakowie, gdzie trwają 91. Mistrzostwa Polski w Lekkoatletyce.

Reklama

Związek na razie ma się czym pochwalić.

- Na uniwersjadzie w koreańskim Gwangju lekkoatleci zdobyli 12 medali na 18 wywalczonych przez polskich sportowców.

- Z kolei na młodzieżowych mistrzostwach Europy nasze rekordy to 16 medali w Bydgoszczy, 15 w Kownie, dlatego uważamy Tallinn też za sukces, bo zdobyliśmy tam 12 medali.

- Podobnie jak występ na mistrzostwach Europy juniorów w Eskilstunie, skąd przywieźliśmy  11 medali.

- Cieszymy się przede wszystkim z wartościowych wyników osiąganych przez zawodników na tych zawodach - tłumaczył prezes Skucha.

Lekkoatletów czekają teraz mistrzostwa świata seniorów.

- Pekin to najważniejsza tegoroczna impreza, ale w kontekście przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro jeszcze ważniejsza.

- W tym momencie 24 osoby spełniają wszelkie kryteria i zostały zatwierdzone przez zarząd PZLA. To 11 kobiet i 13 mężczyzn. Blisko tego jest sześć kobiet i i dziewięciu mężczyzn - będziemy ich obserwować do końca miesiąca, kiedy można zdobywać wskaźniki, i wtedy podejmiemy decyzję. Do tego na ten moment dochodzą trzy sztafety 4x400 kobiet i mężczyzn i 4x100 kobiet

- Jeszcze jest trzeci sposób wyjazdu do Pekinu. Światowa federacja będzie dodawać zawodników do konkurencji, gdzie jest ich za mało. Jeśli dostaniemy takie propozycje, to z nich skorzystamy - opowiadał prezes Skucha. Termin zgłaszania sportowców na mistrzostwa świata upływa 10 sierpnia.

Na jaki dorobek medalowy w Pekinie liczą władze polskiej lekkoatletyki? - Jeśli reprezentacja będzie liczyła ponad 50 osób, a na to się zanosi, to część z zawodników powinna walczyć o medale. To przede wszystkim w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek, liderzy światowych list w tym roku, dyskobol Piotr Małachowski zachwyca regularnością albo skutecznością, bo tam gdzie startuje, to przeważnie wygrywa albo przegrywa tylko z młodszym kolegą Robertem Urbankiem.  Z nazwisk wymienię jeszcze Kamilę Lićwinko, którą zapisałem sobie po wczorajszym konkursie skoku wzwyż (osiągnęła 1,98 m swój najlepszy wynik w sezonie - przyp. red.) - powiedział prezes Skucha.

Co jeszcze? - Skok o tyczce mężczyzn - liderem w kraju i w czołówce światowej jest Paweł Wojciechowski, ale mamy w tej konkurencji trzech świetnych zawodników i każdy, kiedy będzie miał swój dzień, może walczyć o medale.

- 800 m mężczyzn i kobiet. Mamy trzech panów (Adam Kszczot, Marcin Lewandowski, Artur Kuciapski), którzy mogą walczyć z czołówką światową. Na tym dystansie może być jednak różnie, szczególnie w półfinałach, z których do finałów wchodzi po dwóch zawodników i reszta z czasami. Jeśli awansują do finału, to niech walczą o medale - podsumował prezes Skucha.

Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: pzla | lekkoatletyka | Jerzy Skucha

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama