Puchar Świata w Londynie z udziałem reprezentacji Polski

W sobotę i niedzielę w Londynie odbędzie się premierowa edycja lekkoatletycznego Pucharu Świata z udziałem ośmiu państw, w tym reprezentacji Polski. Pula nagród wynosi dwa miliony dolarów. - To dla nas ważne i prestiżowe zawody - mówił sekretarz generalny PZLA Paweł Olszański.

Organizatorem jest brytyjski związek lekkoatletyczny, który wymyślił imprezę po sukcesie jakim okazały się zeszłoroczne mistrzostwa świata w Londynie. Stadion Olimpijski w każdej sesji był zapełniony, a kibice żyli "Królową Sportu". Zawodnicy też byli zachwyceni atmosferą.

Reklama

Postanowiono zatem pójść za ciosem i zaproszono do rywalizacji osiem drużyn: Polskę, Stany Zjednoczone, Jamajkę, Chiny, RPA, Niemcy, Francję oraz wspólną Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Zawody będą dwudniowe - w sobotę i niedzielę. Zorganizowane zostaną wyłącznie sesje popołudniowe, a kończyć będą je zmagania sztafetowe.

To ma być pierwsza, ale nie ostatnia edycja imprezy, która trochę przypominać będzie dawne mecze międzypaństwowe. Dla uczczenia tegorocznej, setnej rocznicy przyznania kobietom prawa wyborczego w Wielkiej Brytanii, kapitanami wszystkich reprezentacji będą kobiety. W Polsce ten zaszczyt przypadł trójskoczkini Annie Jagaciak-Michalskiej.

Rozegrane zostaną niemal wszystkie konkurencje. Ograniczono jedynie nieco biegi. Najdłuższy dystans to 1500 m.

- Zaproszenie do udziału w Pucharze Świata to wielki zaszczyt dla Polski, ponieważ nowa impreza lekkoatletyczna ogranicza się do najlepszych drużyn z całego świata. Dodatkową atrakcją jest, że odbędzie się w Londynie, dokąd powracamy z fantastycznymi wspomnieniami po ubiegłorocznych mistrzostwach świata, w których Polska zdobyła osiem medali - skomentował prezes PZLA Henryk Olszewski.

Cała impreza jest przygotowywana z dużym rozmachem. Oprócz puli nagród, która wynosi dwa miliony dolarów, organizatorzy wzięli też na siebie koszty pobytów drużyn. Zwycięska ekipa otrzyma czek w wysokości 450 tys. dol. oraz platynowe trofeum warte... 300 tysięcy funtów. Jak zapewniają organizatorzy jest to najbardziej wartościowy puchar, o który kiedykolwiek w sporcie walczono. Z kolei każdy lekkoatleta zwycięskiego teamu dostanie także platynowy medal, którego wartość wyceniono na ok. 1500 funtów.

Ósma, czyli ostatnia drużyna w klasyfikacji też nie wyjedzie z pustymi rękoma. Związek otrzyma bowiem czek w wysokości 100 tys. dolarów.

Reprezentacja Polski złożona jest z najlepszych zawodników w danej konkurencji. Nikt nie odmówił udziału - wręcz przeciwnie. Wszyscy z wielką ochotą i dużym zaangażowaniem podeszli do powołań. Wśród startujących będą m.in. rekordzistka świata w rzucie młotem Anita Włodarczyk, wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski, wicemistrzowie świata w biegu na 800 m Adam Kszczot i w skoku o tyczce Piotr Lisek oraz rekordzista Polski w pchnięciu kulą Michał Haratyk. Są także w rewelacyjnej formie w tym sezonie Justyna Święty-Ersetic, specjalistka od 400 m, oraz kulomiotka Paulina Guba.

Pierwszy ośmiomecz gromadzący największe potęgi lekkoatletyczne odbył się 40 lat temu w Tokio. Wówczas nosił nazwę Pucharu Narodów. Polacy triumfowali w klasyfikacji mężczyzn przed ZSRR, USA i RFN, a wśród pań biało-czerwone uplasowały się na trzeciej pozycji - za ZSRR i Wielką Brytanią. Teraz klasyfikacja będzie liczona razem.

Dowiedz się więcej na temat: Anna Jagaciak-Michalska | lekkoatletyka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje