Przejmujące wyznanie Anity Włodarczyk. Tak wpłynęła na nią rodzinna tragedia
Kilka miesięcy temu Anita Włodarczyk przeżyła jeden z najtrudniejszych momentów w swoim dotychczasowym życiu. Pod koniec marca zmarł bowiem jej ojciec, a przy okazji najwierniejszy kibic, Andrzej Włodarczyk. Przy okazji nadchodzącej premiery filmu dokumentalnego "Anita", trzykrotna mistrzyni olimpijska opowiedziała o rodzinnej tragedii.

W marcu Anita Włodarczyk przeżyła rodzinną tragedię. W wieku zaledwie 68 lat zmarł nagle jej tata, Andrzej Włodarczyk. Mężczyzna, jak donosił wówczas serwis rawicz24.pl, miał przed śmiercią zmagać się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Niestety, trzykrotna mistrzyni olimpijski w rzucie młotem nie miała okazji, aby pożegnać się z ojcem. Zmarł on bowiem w momencie, gdy jego córka siedziała z samolocie lecącym do Polski.
"Tato, nie zdążyliśmy wczoraj się pożegnać na żywo. Byłam w drodze do ciebie i dosłownie minęliśmy się w chmurach. Byłeś wspaniałym człowiekiem, jednym z moich najwierniejszych kibiców. Mamy tyle pięknych wspomnień rodzinnych. (...) Dziękuję ci za wsparcie na wszystkich zawodach, obecność na stadionach podczas igrzysk olimpijskich, mistrzostwach świata, mistrzostwach Europy, że mogliśmy razem świętować moje sukcesy, dziękuję za każdą chwilę wspólnie spędzoną. Na zawsze będziesz w moim sercu, bardzo mi ciebie brakuje, ale pamiętaj, że twoja dobroć będzie ze mną na zawsze. Wierzę, że kiedyś znów się spotkamy po drugiej stronie. Na razie czuwaj nade mną" - przekazała wówczas sportsmenka za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Anita Włodarczyk otwiera się nt. śmierci ojca
Przy okazji nadchodzącej premiery filmu dokumentalnego o Anicie Włodarczyk reprezentantka Polski udzieliła obszernego wywiadu "Faktowi", w którym poruszyła temat zmarłego ojca. Utytułowana młociarka wyznała, że nie było jej łatwo pogodzić się ze stratą osoby, która odegrała tak ogromną rolę w jej życiu.
"Chociaż po śmierci taty miałam trzy tygodnie kompletnie wyjęte z życia. Nigdy wcześniej nie przeżyłam takiego stresu, tylu nieprzespanych nocy. Przy tym nawet kontuzje wydawały się niczym. Kontuzję człowiek akceptuje, rehabilituje się i walczy dalej. A tutaj było bardzo ciężko" - przyznała.
Andrzej Włodarczyk zachorował nagle i niestety nie zdołał wygrać walki z chorobą. "Tata niespodziewanie zachorował, ale wszystko wyglądało dobrze, a jednak skończyło się inaczej. Miałam moment, w którym kompletnie nie chciało mi się iść na trening. Dla mnie to było coś niewyobrażalnego" - wyjawiła 40-latka.











