Prowadził interesy z Rosją, teraz odpowiada krytykom. "To kampania, która ma mnie zniszczyć"
Siergiej Bubka nie brał udziału w niedawnych wyborach władz Światowej Lekkoatletyki (IAAF). Legendarny tyczkarz po wielu latach udanej kariery znalazł się na marginesie gdy wyszło na jaw, że jego rodzinna firma finansowała paliwo dla rosyjskich wojsk okupujących Ukrainę. Sam Bubka w końcu zabrał głos - założył kanał na Youtube i powiedział w opublikowanym nagraniu, że "ktoś chce zniszczyć jego reputację".

Informacje o biznesowych powiązaniach Bubki i jego brata z Rosją wykrył serwis Bihus.info. Dziennikarstwo śledztwo wykazało, że cały interes związany z paliwowym wsparciem miał być wart setki tysięcy rubli, a Bubka i jego brat nie zerwali umów nawet po napaści Rosji na ich kraj. Sprawa z miejsca wywołała burzę, a wiele osób zaczęło przypominać także to, że w temacie wojny Bubka początkowo głównie milczał.
Słynny tyczkarz, od lat mający dobre relacje z Władimirem Putinem, jeśli już w ogóle zabierał głos, to lawirował i nie mówił wprost, kogo uważa za agresora. Jeszcze jesienią ubiegłego roku zaskoczył, gdy podjął decyzję o rezygnacji ze stanowiska Przewodniczącego Ukraińskiego Komitetu Olimpijskiego, które zajmował przez 17 lat. Dobrą opinię legendarnego skoczka pogrzebała natomiast informacja o paliwowym biznesie. To zresztą nie wszystko - inne firmy Bubki z okręgu donieckiego były zarejestrowane w rosyjskim rejestrze.
Skompromitowany Bubka był wcześniej przez lata prawą ręką Sebastiana Coe, przewodniczącego IAAF. W niedawnych wyborach szefa Światowej Lekkoatletyki Brytyjczyk został wybrany na kolejną kadencję, ale tym razem Ukrainiec nie został jego zastępcą, choć wielu przypuszczało, że w przyszłości sam mógłby objąć główne stanowisko i stanąć na czele organizacji.
Obecnie wielokrotny rekordzista świata postanowił odpowiedzieć na zarzuty. W opublikowanym filmie zwrócił się zarówno do zwolenników, jak i krytyków.
Znacie mnie od lat i wiecie, od jak dawna byłem zaangażowany w sport Ukrainy. Zawsze reprezentował ten kraj z dumą. Obecnie zaczęła się jednak kampania, która ma mnie zniszczyć. Od początku jasno wybrałem, że chcę robić wszystko, by walczyć przeciwko rosyjskiej agresji. Od 2014 roku nie byłem na okupowanych terytoriach, nie byłem nawet na pogrzebie mojej matki. Nie robiłem na tych ziemiach żadnego biznesu. Moją pracą jest wspieranie ukraińskiego sportu na arenie międzynarodowej. Obecnie robię wszystko, żeby sportowcy z Ukrainy realizowali swój olimpijski sen w Paryżu. A tym, którzy chcą oczernić moje imię, chcę powiedzieć, że reprezentowanie Ukrainy było dla mnie zawsze honorem
Bubka po raz pierwszy jednoznacznie podał nazwę kraju, który jest agresorem w trwającej od 1,5 roku wojnie. Jego oświadczenie nie trafiło jednak do zbyt wielu osób - prowadzony przez niego kanał subskrybuje na razie 17 osób, a film obejrzało niespełna 4500.
Specjalista od rekordów
W latach 80. i 90. tyczkarz był jedną z największych lekkoatletycznych gwiazd. Wprawdzie jego konkurencja nie jest tak popularna, jak np. biegowy sprint, ale Bubka zyskał sławę regularnie bijąc rekord świata. Jego specjalnością stało się poprawianie najlepszego osiągnięcia o centymetr, co czynił w większości startów. Rekordzistą pozostawał aż do 2014 roku mogąc się pochwalić wynikiem 6,15 w hali i 6,14 na otwartym stadionie.












