Reklama

Reklama

Protest tyczkarek, brak awansu Pyrek

​Monika Pyrek (OSOT Szczecin) nie awansowała w czwartek do finału skoku o tyczce lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Helsinkach. Jej koleżanki z rozbiegu na znak protestu, że sędziowie zarządzili dalsze próby, solidarnie paliły wszystkie podejścia. Wyłamała się tylko Czeszka Jirzina Ptacznikova, która jako jedyna skacząc 4,45, ustanowione minimum kwalifikacyjne, wyeliminowała Polkę.

Wicemistrzyni świata z Berlina (2009) uzyskała wynik 4,35, co nie wystarczyło na zajęcie miejsca w dwunastce. Podopieczna Wiaczesława Kaliniczenki rozpoczęła rywalizację w porannych eliminacjach od wysokości 4,25. Tę i kolejną - 4,35 pokonała w pierwszej próbie. Nie poradziła sobie jednak z następną - 4,40.

- Całkowicie zmieniły się warunki. Zaczął wiać silny wiatr i się pogubiłam. Przykro mi z tego powodu. Wstałam o piątej rano, żeby dobrze się przygotować, ale nic się nie udało. Teraz pojadę do Formii na zgrupowanie i mam nadzieję, że tam jeszcze trochę podbuduję formę przed igrzyskami - powiedziała po rywalizacji mistrzyni Polski.

Reklama

11 zawodniczek skoczyło 4,40, a na 12. miejscu ex aequo znalazły się trzy, w tym Polka i Czeszka Jirzina Ptacznikova, która wysokość 4,40 opuściła. Od niej więc zależało, czy będą kolejne próby. Sędziowie podeszli do tyczkarek i zapytali, czy chcą dalej rywalizować. Tylko Czeszka nie zgodziła się na przerwanie na tym etapie eliminacji, mimo że w tym momencie miała już zapewniony udział w finale (do niego miały się kwalifikować te, które skoczą minimum - 4,45 lub 12 najlepszych), razem z Pyrek i Greczynką Stellą-Iro Ledaki.

Zawodniczki z innych krajów na znak niezadowolenia i protestu postanowiły nie skakać wysokości 4,45, uważając, że w takich warunkach do finału można było zakwalifikować 14 tyczkarek. Podchodziły w dresach z tyczką do zeskoku i dotykały go. Wówczas próba jest zaliczana jako spalona. Jedyna, która zdecydowała się oddać skok to Ptacznikova. Jako, że jej podejście było udane, zepchnęła ona Pyrek na 13. lokatę i "zabrała" jej oraz Greczynce awans do finału.

Dowiedz się więcej na temat: Monika Pyrek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje