Prezes PZLA Henryk Olszewski o konflikcie w kadrze: Jaka to afera?

Konflikt w polskiej kadrze lekkoatletów? Młociarka Joanna Fiodorow zdradziła w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", że w reprezentacji powstały dwie podgrupki: jedna to duet Anita Włodarczyk - trener Krzysztof Kaliszewski, druga - Wojciech Nowicki z trenerką Martyną Wojtulewicz i właśnie Joanna Fiodorow.

Podczas obozu w Chula Vista sportowcy nie potrafili dojść do porozumienia co do godziny treningów.

"Jaka to afera? To, że ktoś się nie może dogadać, to jest afera? To są dorośli ludzie, którzy powinni się porozumieć i rozwiązać wszystko w jakiś ludzki, koleżeński sposób. Czekamy, aż się zjadą, zbierzemy całą tę ferajnę i może uda się ich pogodzić" - powiedział w rozmowie z x-news Henryk Olszewski, prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki.

Reklama

Głośno o przebywających w kalifornijskim Chula Vista reprezentantach Polski zrobiło się, kiedy wybuchła "afera piwna". Siedmioro polskich lekkoatletów: Konrad Bukowiecki, Piotr Lisek, Sylwester Bednarek, Andrzej Regin, Wojciech Nowicki, a także Kamila Lićwinko i Joanna Fiodorow zostało przeniesionych do innego hotelu z powody złamania regulaminu ośrodka. W pokojach zawodników znaleziono butelki z piwem, a w tym ośrodku alkohol jest całkowicie zakazany.

Potem w portalach społecznościowych pojawiły się wpisy m.in. Joanny Fiodorow i Konrada Bukowieckiego. "Cała sytuacja rozpoczęła się od feralnego poniedziałkowego (27.03.2017) treningu rzutowego na którym to prawdopodobnie naruszyłam przestrzeń treningową grupy pozostałych polskich lekkoatletów (rzut młotem) Jak wszem i wobec wiadomo MOJA GRUPA ma przysłowiowo na pieńku z obecną na zgrupowaniu w USA drugą grupą rzutu młotem i nie życzą sobie naszej obecności na rzutni co zastrzegli sobie u dyrektorstwa ośrodka!!! Jestem na drugim końcu świata a nie mogę spokojnie przygotowywać się do sezonu bo ktoś kto nie jest tu żadnym dyrektorem lub też osobą odpowiedzialną za obiekty będzie mi ustalał godziny w których mogę wykonać trening!" - napisała Fiodorow.

Bukowiecki również zwrócił uwagę, że źle się dzieje między reprezentantami Polski. "Owszem, złamaliśmy regulamin, bowiem na teren ośrodka nie wolno wnosić napojów alkoholowych. Jedna ze sprzątaczek otworzyła naszą lodówkę, w której były ZAMKNIĘTE butelki piwa. NIE BYŁO ŻADNEJ "GŁOŚNEJ IMPREZY" czy też "LIBACJI ALKOHOLOWEJ" . Zważając na atmosferę, która panuje z drugą polską ekipą tutaj, myślę, że był to znakomity pretekst do tego żeby zrobić nam na złość" - czytamy we wpisie naszego młodego kulomiota.

Zobacz materiał wideo:


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje