Reklama

Reklama

Pożegnanie wielkiego mistrza. Nie było łez, tylko uśmiechy

Dwa tygodnie temu Marcin Lewandowski ogłosił, że kończy karierę. Podczas memoriału im. Ireny Szewińskiej został oficjalnie pożegnany przez PZLA i kibiców. - To koniec kariery sportowej, ale nie koniec wszystkiego. Po drugiej stronie lustra też może być pięknie - mówił.

Na mistrzowskich imprezach zdobył 12 medali. Najcenniejsze to zapewne brązowy krążek mistrzostw świata na 1500 m, a do tego złoto mistrzostw Europo na 800 metrów. Przez ponad 10 lat jego rywalizacja z Adamem Kszczotem rozpalała polskich kibiców i napędzała ich samych. Były międzynarodowe imprezy, na których ścigali się ze sobą ramię w ramię i wpadali pierwsi na metę.

Kszczot przed Lewandowskim, Lewandowski przed Kszczotem

Jak choćby podczas halowych mistrzostw Europy w Paryżu (2011). Tam pierwszy był Kszczot, a drugi Lewandowski. Podobnie było pięć lat później na otwartym stadionie w Amsterdamie. Za to w 2010 roku w Barcelonie na 800 metrów triumfował Lewandowski, a Kszczot był trzeci.

Reklama

W pewnym momencie drogi się rozeszły. Lewandowski postawił na 1500 metrów. Kszczot pozostał na dystansie prawie dwa razy krótszym. To nawet było z korzyścią dla polskiej lekkoatletyki. Bo w halowych mistrzostwach Europy w Belgradzie (2017) zdobyli dla Polski dwa złote medale. A dwa lata później w Birmingham Lewandowski został wicemistrzem świata (1500 m), a Kszczot mistrzem świata (800 m).

Koniec kariery w tym samym roku

W tym roku obaj zakończyli karierę - Kszczot znów o włos wyprzedził Lewandowskiego. Decyzję ogłosił w lutym, Lewandowski jeszcze planował wystartować w HMS w Bydgoszczy, ale operacja córki sprawiła, że się wycofał. 20 maja ogłosił, że kończy karierę, a memoriał w Bydgoszczy był idealna okazję, by go pożegnać i podziękować za sukcesy w biło-czerwonych barwach.

Zresztą przez wiele lat Lewandowski był zawodnikiem Zawiszy Bydgoszcz, a także żołnierzem wojska polskiego. - W Bydgoszczy spędziłem piękne przez chwilę i przeżyłem ogromne emocje na tym stadionie. Tu zdobyliśmy drużynowe mistrzostwo Europy. Tu pobiegłem 1:44 z małym haczykiem na 800 metrów - wspominał Lewandowski.

Owacja na stojąco dla Lewandowskiego

Przy dźwiękach piosenki Tiny Turner "Simply the best" i przed transparentem "Legenda za życia" Lewandowski dziękował za brawa kibicom, którzy zgotowali mu owację na stojąco. Łezka w oku się nie zakręciła, za to było pełno uśmiechu.

- To koniec przygody ze sportem, ale początek nowego. Mam wysokie cele i duże ambicje. Po drugiej stronie lustra też może być pięknie - podkreślał Lewandowski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL