Reklama

Reklama

Popowicz o sztafecie: Nie przyjechałyśmy się uczyć

Marika Popowicz (SL WKS Zawisza Bydgoszcz) to jedna z najbardziej doświadczonych lekkoatletek w sztafecie 4x100 m. Na mistrzostwa świata do Moskwy przyjechała nie po to, aby się uczyć, a zbierać plony.

"My już swoje w tej sztafecie przeżyłyśmy. Nie jesteśmy grupą młodą, a starą i doświadczoną. Były już wielkie radości, ale też trochę porażek. Niedosyt biegania na dużych imprezach mamy i wielki żal za dziewiąte miejsce ostatnich igrzysk. My wiemy po co tu przyjechałyśmy. Na pewno nie po to, by się uczyć, ale pokazać to, co umiemy" - zaznaczyła mistrzyni Polski na 100 i 200 m.

Popowicz oceniła, że każda ze sprinterek, które w niedzielę powalczy w eliminacjach o finał, jest w swojej życiowej formie. Ona sama miała okazję to udowodnić w biegu indywidualnym na 200 m. Uzyskała czas 23,22, co jest jej najlepszym w tym sezonie rezultatem i niewiele jej zabrakło, by awansować do półfinału.

Reklama

"Forma idzie w górę. Od niemal początku mówiłyśmy, że naszą docelową imprezą będą zawody w Moskwie. Teraz chcemy tylko pokazać na co nas naprawdę stać" - zaznaczyła 25-latka.

Tuż przed rozpoczęciem rywalizacji w Moskwie - na mityngu Diamentowej Ligi w Londynie, sztafeta na ostatniej zmianie zgubiła pałeczkę.

"Teraz już się z tego śmiejemy. Dobrze się stało, bo raz w roku pałeczka musi wypaść. Nie szukałyśmy później kozłów ofiarnych, bo takich po prostu nie ma, ale każda wyciągnęła wnioski z tego startu, przeanalizowała co było złe, a co dobre" - przyznała.

Popowicz ma nadzieję, że w końcu wraz z koleżankami pokażą, na ile je stać.

"Teraz trzeba tylko wyjść na bieżnię i pokazać to, czego się nauczyłyśmy, nie przez dwa tygodnie na obozie w Spale, tylko przez tyle lat wspólnego biegania. Tak naprawdę to jest sztafeta barcelońska, gdzie w mistrzostwach Europy zdobyłyśmy brąz. Brakuje tylko Darii Korczyńskiej, którą wydaje mi się, że śmiało zastępuje Weronika Wedler" - oceniła.

To właśnie w Barcelonie Polki pobiły rekord kraju, który od 2010 roku wynosi 42,68.

Popowicz zaznaczyła jednocześnie: "Sztafety są specyficzne, rządzą się swoimi prawami - albo wyjdzie albo nie. Jest na to 50 procent szans. Nie ma czegoś takiego, że pobiegniemy na pół gwizdka. By tutaj zaistnieć musimy perfekcyjnie zmieniać. Jest ryzyko, jest zabawa".

Eliminacje sztafety w niedzielę o 14.15 czasu warszawskiego. Finał dwie godziny później. Oprócz Popowicz, zgłoszone są: Weronika Wedler (AZS AWF Wrocław), Marta Jeschke (SKLA Sopot), Ewelina Ptak (WKS Śląsk Wrocław) i Martyna Opoń (AZS OŚ Poznań).

Z Moskwy - Marta Pietrewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL