101. PZLA Mistrzostwa Polski zaplanowano w Bydgoszczy tylko na dwa dni: piątek i sobotę. To o tyle istotne, że niektórym zawodniczkom komplikuje łączenie dystansów. Anna Gryc mogłaby powalczyć o medal na płaskim dystansie 400 metrów, ma trzeci czas w sezonie wśród Polek, ale pobiegnie tylko w rywalizacji płotkarskiej. A przecież też może walczyć o miejsce w sztafecie kobiecej na mistrzostwa świata w Tokio.
O to też toczy się rywalizacja w Bydgoszczy. Jest jasne, że gwiazdą polskiej kadry na tym dystansie jest Natalia Bukowiecka, pewne miejsce mają też Justyna Święty-Ersetic czy Anastazja Kuś. Poza Bukowiecką wszystkie kandydatki pojawiły się w Bydgoszczy, o te przepustki do sztafety też będzie się toczyć rywalizacja w sobotę.
Mistrzostwa Polski w lekkiej atletyce. Rywalizacja na 400 metrów bez Natalii Bukowieckiej. Finał też bez Igi Baumgart-Witan
W piątek na starcie pojawiły się zaś: Justyna Święty-Ersetic oraz Iga Baumgart-Witan, czyli dwie nasze mistrzynie i wicemistrzynie olimpijskie z Tokio w biegach rozstawnych. Ta pierwsza nie występowała od 13 lipca, była zawiedzona swoimi wynikami po dobrym początku sezonu i występach w World Relays w Kantonie.
- Potrzebowałam potrenować w spokoju i ciszy, zaliczyłam dwa wyjazdy do Spały. Mam nadzieję, że wreszcie to się przełoży na wyniki - mówiła red. Michałowi Chmielewskiemu przed kamerą TVP Sport. Jak sama przyznała, sezon zimowy był dla niej za długi i w pewnym momencie brakowało już sił. Stąd tak długa przerwa.

W swojej serii Święty-Ersetic pobiegła po profesorsku - wygrała możliwie najmniejszym nakładem sił (53.61 s), za nią dobiegła Kinga Gacka. A dwie pierwsze miały zapewniony awans do sobotniego finału.
W drugiej serii pojawiła się zaś Iga Baumgart-Witan, ośmiokrotna medalistka MP na tym dystansie na stadionie (w tym dwukrotnie złota), powoli już kończąca karierę. Swój ostatni start zanotowała na tym właśnie stadionie, w poprzednich mistrzostwach kraju, niemal 14 miesięcy temu. Od trzech miesięcy znów trenuje, choć jak sama mówi: już nie tak intensywnie jak dawniej. I nie ukrywa, że dla niej kluczowe w tym sezonie sią... mistrzostwa Europy mastersów na Maderze. A karierę zapewne zakończy za kilka miesięcy w hali.
- Miałam już nie biegać, a jednak jestem. Przez prawie rok nie trenowałam, bawiłam się. A teraz przyszła pora pożegnać się ze stadionową bieżnią - powiedziała w TVP Sport.
I bardzo prawdopodobne jest, że właśnie się z tą w Bydgoszczy pożegnała. W swojej serii dobiegła trzecia - w czasie 53.67 s. Przed nią znalazły się zaś Aleksandra Formella (52.51 s) i Weronika Bartnowska (52.65 s), czyli dwie kandydatki do sztafety w Tokio.

Ten czas dawał 36-letniej bydgoszczance miejsce w finale, był w tym momencie najlepszy spoza czołowych dwójek. Została jednak trzecia seria - i ta okazała się najszybszą. Dość długo wydawało się, że bardzo asekuracyjnie biegnie w niej Anastazja Kuś - 18-letnia brązowa medalistka niedawnych ME juniorów w Tampere. A tymczasem na ostatniej prostej sprinterka AZS UWM Olsztyn fenomenalnie przyspieszyła, wyprzedziła prowadzącą Alicję Wronę-Kutrzepę (52.26 s). Wygrała w czasie 52.03 s - swoim trzecim w całej karierze.
Z tego biegu awans wywalczyły jeszcze: Anna Pałys-Pisarczuk (52.52 s, rekord życiowy) i Dominika Duraj (53.46 s) One wyprzedziły Baumgart-Witan, która została tym samym pierwszą rezerwową.
W finale zabraknie oczywiście Natalii Bukowieckiej - w Bydgoszczy powalczy o złoto tylko na 200 metrów.













