Poniżej 50 sekund w Rzymie, aż cztery razy. Bukowiecka na liście do rewanżu
Natalia Bukowiecka miała być jedną z gwiazd Diamentowej Ligi w Rzymie - kilka godzin przed startem została jednak wykreślona z listy. Poczuła ból na środowym treningu, nie chciała ryzykować. A na Stadio Olimpico padły wyśmienite wyniki, także z udziałem rywalek Polki w walce o złoto mistrzostw Europy. Jeśli nie będzie problemów ze zdrowiem czwartej zawodniczki ostatnich mistrzostw świata, lada dzień dojdzie do rewanżu. Znamy szczegóły.

Natalia Bukowiecka i Wojciech Nowicki - tylko oni będą spośród licznego zapewne składu reprezentacji Polski bronić za dwa miesiące w Birmingham złotych medali z Rzymu. Bo dwa lata temu na Stadio Olimpico Biało-Czerwoni wywalczyli sześć krążków, ale tylko dwa te najcenniejsze. Ten Natalii był szczególny - zdobyty po pasjonującej walce do ostatniego metra z Irlandką Rhasidat Adeleke, ale też okraszony rekordem Polski, pierwszy raz poniżej 49 sekund (48.98 s). To wtedy wynik Ireny Szewińskiej został wykreślony ze szczytu polskiej listy wszech czasów.
W tym sezonie podopieczna trenera Marka Rożeja znów jest przygotowana na bardzo szybkie bieganie. Pokazała to już w pierwszym starcie w Bydgoszczy - 50.12 s z memoriału Ireny Szewińskiej było jej najlepszym w karierze czasem otwarcia. Po kolejnych sześciu dniach miała zmierzyć się z najlepszymi w Europie w Diamentowej Lidze, w tym szczęśliwym dla siebie Rzymie. To mógł być przedsmak tego, co czekać nas będzie w Anglii.
Henriette Jaeger, Lurdes Gloria Manuel, Lieke Klaver - one pobiegły, dwie pierwsze złamały barierę 50 sekund. A Bukowiecka - nie. Wytłumaczyła to w mediach społecznościowych, przyznała, że poczuła ból podczas środowego treningu. Czy sprawa jest poważna, przekonamy się zapewne w ciągu kilku dni. Bo jeśli nie, to bardzo szybko dojdzie do rewanżu.
Diamentowa Liga w Rzymie. Kapitalny bieg na Stadio Olimpico. Wyśmienite wyniki młodych sprinterek z Europy
W poprzednim sezonie punktem docelowym dla każdej specjalistki od jednego okrążenia były wrześniowe mistrzostwa świata w Tokio - stąd większa obserwacja wyników Marileidy Paulino, Salwy Eid Naser, ale też i Sydney McLaughlin-Levrone, która na tamten rok zmieniła dystans płotkarski na płaski.
To one stoczyły kosmiczną walkę w finale w stolicy Japonii, Amerykanka i Dominikanka uzyskały drugi i trzeci czas w historii dystansu. Teraz takiej globalnej imprezy nie ma, choć wrześniowe World Athletics Ultmate Championship w Budapeszcie też zapowiada się ciekawie. Sydney w tym roku ma przerwę macierzyńską, Naser zaczęła sezon kiepsko, Paulino wróci za dwa tygodnie w Dosze.
Stąd i większa uwaga skupiona na Europie - oraz potencjalnych rywalkach Bukowieckiej w walce o złoto w Birmingham. Do takiej konfrontacji miało dojść właśnie w Rzymie, Polka jednak zrezygnowała.
Przez 300 metrów prowadziła Aaliyah Butler z USA, tuż za nią była młoda Lurdes Gloria Manuel. A to halowa mistrzyni świata z Torunia, choć pamiętajmy - nie wygrała tam bezpośredniej rywalizacji z Natalią, bo biegły w dwóch różnych seriach finałowych. Takie kuriozalne przepisy wymyśliła World Athletics.
Finisz był jednak popisem Henriette Jaeger - Norweżka, kiedyś specjalizująca się w wielobojach, rośnie z roku na rok. Ostatnie 100 metrów pokonała w 13.56 s, wyprzedziła rywalki. A Czeszka zdołała odeprzeć kontrę Nickishy Price z Jamajki.

Czasy były imponujące: 49.60 s Norweżki, 49.77 s Czeszki, 49.80 s Jamajki, 49.83 s - Amerykanki. Manuel skakała z radości, w swoim drugim starcie w DL w karierze pierwszy raz zeszła poniżej 50 sekund, poprawiła życiówkę o 75 setnych.
A jeśli nie będzie żadnych komplikacji u Bukowieckiej, już w najbliższą środę w Oslo będzie mogła zmierzyć się z tymi najlepszymi, poza Butler. Na liście startowej Bislett Games, a to też Diamentowa Liga, są bowiem: Jaeger, Manuel, Pryce, Lieke Klaver i Amber Anning.
Oby tylko zdrowie pozwoliło polskiej sprinterce na występ 10 czerwca o godz. 20.04.














