Ponad 80 metrów w Nikozji. Wyraźny sygnał dla Fajdka i Nowickiego przed ME
Bez Pawła Fajdka czy Wojciecha Nowickiego, za to z Marcinem Wrotyńskim - Polska była znów reprezentowana w Pucharze Europy w rzutach w Nikozji. Na starcie pojawiły się inne gwiazdy: Bence Halasz, Mychajło Kochan czy Yann Chaussinand, zawodnicy rzucający w poprzednim roku grubo ponad 80 metrów. To jednak nie oni triumfowali na Cyprze. Wspaniały rekord życiowy ustanowił bowiem zawodnik, który jeszcze dwa lata temu trenował po pracy, rzucał o drugiej w nocy młotem na łące i szukał go z latarką. Dziś uzyskał 80.69 m. To najlepszy wynik na świecie.

Dziś rywalizację w męskim rzucie młotem można ograniczyć do zmagań Europejczyków z dwójką zawodników z Ameryki Północnej: Ethanem Katzbergiem z Kanady i Rudym Winklerem z USA. Ze wskazaniem na Katzberga, który zdominował wszystkie ostatnie najważniejsze globalne zmagania. A w Tokio "zmiażdżył system", rzucając w drugiej serii 84.70 m. I co z tego, że Niemiec Merlin Hummel, Węgier Bence Halasz czy Ukrainiec Mychajło Kochan posyłali młot za granicę 82. metra, a to są przecież wyniki wybitne. Mogli skupić się na walce o pozostało medale, Ukrainiec, mimo rekordu życiowego, został bez krążka.
W nowym sezonie młociarze będą oczywiście rywalizować w pojedynczych zawodach Diamentowej Ligi czy mityngach World Athletics, ale tak istotnej imprezy nie mają w kalendarzu. Choć i tak są w lepszej sytuacji niż panie, bo dla nich przewidziano miejsce we wrześniowym World Athletics Ultimate Championship w Budapeszcie - nowym formacie tylko dla gwiazd.
Stąd większą uwagę będziemy pewnie zwracać na to, co się dzieje w europejskiej czołówce, bo w sierpniu w Birmingham odbędą się mistrzostwa kontynentu.
I właśnie dość niespodziewanie swój akces do podium zgłosił zawodnik pochodzący z Ukrainy, ale reprezentujący Czechy.
Dwa ponad 80-metrowe wyniki na starcie sezonu. Sensacyjny triumfator Pucharu Europy w rzutach
Najlepszych specjalistów od rzutu młotem znów pewnie zobaczymy w akcji dopiero w połowie maja, ale szansą na przypomnienie sobie smaku rywalizacji jest marcowy Puchar Europy w rzutach. Do niedawna odbywał się w Leirii, teraz po raz drugi gospodarzem jest Nikozja. Miało być ciepło, przyjemnie - i wczoraj tak było. Jeszcze dziś pierwsze konkurencje odbywały się w przyzwoitej pogodzie. Nawet start konkursu młociarzy. A później, już w trakcie trzeciej serii, temperatura spadła do 13 stopni, zaczęło bardzo mocno wiać. I najgorsze - zacinał coraz mocniej deszcz. Osoby funkcyjne stały w ciepłych kurtkach, z kapturami, zapięte po szyję.
Momentalnie koło zrobiło się mokre, to miało wpływ na wyniki. A szkoda, bo stawka była znakomita.

Z rywalizacji w Nikozji zrezygnował jednak Hummel, ale w klatce pojawiali się kolejno: Chaussinand, Kochan i Halasz. To jednak reprezentujący Czechy Volodymyr Myslyvčuk wszystkich zaskoczył. Omal wypadł z koła, ale utrzymał się w nim - a młot poleciał na 80.69 m. To jego rekord życiowy, ale też najlepszy w tym sezonie wynik na świecie.
Pochodzący z Ukrainy, a od dwóch lat mający czeskie obywatelstwo sportowiec, latem skończy 30 lat. I do 2024 roku lekkoatletyka była dla niego dodatkową pasją, choć jako junior całkiem nieźle się zapowiadał. Pracował jako robotnik, trenował po pracy, w środku nocy. Na łące wyciął pas trawy, do młota przyczepiał kolorowe diody, później szukał sprzętu z latarką. Opowiedział o tym w rozmowie z dziennikiem iDnes. - Już tego nie potrzebuję. Teraz trenuję normalnie w ciągu dnia, a moja forma i kondycja psychiczna poprawiły się - opowiadał.
Rok temu w Nikozji uzyskał 77.98 m, o niecały metr przegrał z Halaszem. Później było piąte miejsce w Drużynowym Pucharze Europy w Madrycie (Fajdek spalił tam swoje próby), w Tokio zabrakło mu 22 cm do awansu do finału MŚ.

Teraz w Nikozji nikt już jego wyniku nie poprawił, choć w drugiej kolejce Halasz uzyskał 80.31 m. Jeszcze dwukrotnie Węgier niemal dotykał linii 80. metra, ale gdy koło stało się mokre - odpuścił.
Problemy z tym miał też Chaussinand (76.18 m), świetnie zaś wypadł Islandczyk Hilmar Orn Jonsson - 78.03 m dało mu trzecie miejsce, przepustkę na ME w Birmingham, ale też i nowy rekord kraju. Z kolei Kochan nawet w deszczu radził sobie tak jak na początku, rzucał powyżej 77 metrów. Jemu pogoda mogła zaszkodzić szczególnie - to bowiem zawodnik rozkręcający się z próby na próbę.
Jak na ich tle wypadł Marcin Wrotyński? Nieźle. I w przypadku 30-latka z OŚ AZS Poznań też można żałować, że przeszkoda nie pozwoliła na coś więcej. Rok temu w Nikozji po czterech kolejkach miał zaliczone 74.73 m, teraz zaś - 74.38 m. Dwanaście miesięcy temu dodał później 75.90 m i 74.72 m. Dziś nie był w stanie - najpierw wyrzucił młot przedwcześnie, później złapał uślizg - było i krótko, i za promień.

Skończył w tej grupie ósmy, łącznie był to dziewiąty wynik dnia. Minimum PZLA na mistrzostwa kontynentu wynosi 76.00 m, to European Athletics - 77.00 m.
Właściwy sezon ruszy w maju, zapewne już z udziałem Wojciecha Nowickiego, który wyleczył zeszłoroczną kontuzję i pod koniec poprzedniego roku wznowił przygotowania. Na marzec miał zaplanowane zgrupowanie w ciepłym klimacie. A Fajdek przechodzi rehabilitację po operacji barku. On raczej wznowi starty trochę później.








![Lech Poznań - GKS Katowice. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM2DCGMTAVLD4-C401.webp)




