Polski rekord pobity w finale. Jest nowy król sprintu. Chaos za plecami
Męski finał 60 metrów kończył zmagania w pierwszym dniu halowych mistrzostw świata - w Toruniu wydawało się, że nowym królem sprintu zostanie... stary mistrz. Ale nie ten z Nankinu, z zeszłego roku, a sprzed... dziesięciu lat. Bo to Trayvon Bromell, wtedy 20-letni, triumfował w Portland w 2016 roku, pokonał Asafę Powella. A teraz w półfinale uzyskał najlepszy wynik w tym roku na świecie. Był faworytem do złota, ale go nie zdobył. Tytuł i tak jednak poleci za ocean. A wynik triumfatora ma szczególne miejsce w... polskich tabelach historycznych.

Trayvon Bromell lub Kishane Thompson - na te dwa nazwiska można było w ciemno stawiać przed finałowym biegiem na 60 metrów, kończącym rywalizację w pierwszym dniu halowych mistrzostw świata. Dwaj wybitni zawodnicy, choć mający inne atuty. Potężny Jamajczyk rozpędza się stosunkowo wolno, ale gdy już wpadnie w rytm, w drugiej części dystansu nie ma na niego mocnych. Bromell z kolei do perfekcji opanował wyjście z bloków, szybko stawia pierwszy krok, od razu się napędza. I trudno go dogonić.
W półfinale między nimi stanął Oliwer Wdowik - mistrz Polski miał apetyt na rekord kraju, to miało mu dać miejsce w finale. Historyczne, bo Biało-Czerwonych w tej elicie jeszcze nie było. Nie udało się, Wdowik zawalił start, później nie zdołał już tych strat odrobić. A Bromell uzyskał wtedy 6.42 s - najlepszy czas w historii biegów na terenie Polski. To specyficzna statystyka, ale oddaje poziom dzisiejszej rywalizacji.
Już wtedy można się było spodziewać, że ten rekord może zostać już godzinę później poprawiony.
Halowe mistrzostwa świata. Najszybszy człowiek świata pochodzi z USA. Spora niespodzianka w finale
W finale rzeczywiście było szybko, ale żaden z tych dwóch wielkich nie cieszył się na mecie ze złota. Tym razem jak z katapulty ruszył Jordan Anthony - Amerykanin miał najlepszą reakcję startową (0.127 s). I na mecie nie było wątpliwości, że to on jest najlepszy. Choć takie miał red. Przemysław Babiarz, komentujący ten finał w TVP. On widział złoto dla.. Bromella.
Drugi z Amerykanów wpadł na metę niemal równo z Thompsonem, ale i Brytyjczykiem Jeremiahem Azu. Powstało ogromne zamieszanie, jedynie Anthony się cieszył. A reszta nie wiedziała, co się wokół dzieje.
Po chwili systemy wskazały, że srebro powinni dostać Kishane Thompson i Belg Simon Verherstraeten, z czasem równym co do tysięcznej sekundy. Tyle że ten ostatni przebiegł w finale z 10 metrów i... doznał kontuzji, zszedł z bieżni.

Później jego wynik anulowany, na drugiej pozycji został Jamajczyk. Miał czas 6.447 s, był o... jedną tysięczną sekundy szybszy od Bromella. I po zaokrągleniu - o jedną setną od Azu, który został bez medalu.
Złoty medalista uzyskał 6.41 s. To najlepszy w tym roku wynik na świecie. I najlepszy wynik na 60 metrów w całej historii uzyskany na polskiej ziemi!
- 1. Jordan Anthony (USA) - 6.41 s
- 2. Kishane Thompson (Jamajka) - 6.45 s
- 3. Trayvon Bromell (USA) - 6.45 s
- 4. Jeremiah Azu (Wielka Brytania) - 6.46 s
- 5. Emmanuel Eseme (Kamerun) - 6.58 s
- 6. Taymir Burnet (Holandia) - 6.61 s
- 7. Bryan Levell (Jamajka) - 7.69 s
- Simon Verherstraeten (Belgia) - nie ukończył













