Polska mistrzyni w trakcie kariery usłyszała diagnozę. "To był straszny cios"
Monika Pyrek przez lata ignorowała sygnały, które wysyłał jej własny organizm, swoje problemy i wahania nastrojów tłumacząc "trudnym charakterem". Dopiero po latach wybitna tyczkarka postanowiła sięgnąć po pomoc specjalistów i usłyszała diagnozę, której kompletnie się nie spodziewała.

Monika Pyrek to jedna z najwybitniejszych zawodniczek w historii polskiej lekkoatletyki. 45-latka, specjalizująca się niegdyś w skoku o tyczce, na swoim koncie ma trzy medale mistrzostw świata (dwa srebra oraz brąz), wicemistrzostwo Europy, dwa brązowe medale halowych mistrzostw świata oraz dwa brązowe medale halowych mistrzostw Europy. Tyczkarka miała także okazję czterokrotnie reprezentować nasz kraj na igrzyskach olimpijskich - w 2000 roku w Sydney zajęła siódme miejsce, cztery lata później w Atenach była czwarta, w 2008 roku w Pekinie uplasowała się na piątej pozycji, a w 2012 roku w Londynie odpadła w eliminacjach, zajmując ostatecznie 15. miejsce.
Choć jej kariera była pełna sukcesów, jej życie nie zawsze usłane było różami. Przez długi czas sportsmenka zmagała się z różnego rodzaju problemami - nie przybierała na wadze, miała niedobory żelaza i wahania nastrojów. Zarówno ona, jak i osoby wówczas z nią współpracujące nie przykładały jednak do tego większej wagi. Dopiero po latach okazało się, że zachowania i problemy reprezentantki Polski spowodowane były nie jej charakterem, a chorobą. Zdiagnozowano u niej bowiem hashimoto, a więc przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, w którym układ odpornościowy omyłkowo atakuje i niszczy własne komórki gruczołu tarczowego.
Rekord "Majki", dwa metry od najlepszej w Europie. A został jeszcze przeskok
Monika Pyrek choruje na hashimoto. "Lekarz nawet nie musiał mnie badać"
"Bardzo trudno jest mi powiedzieć, kiedy ta choroba się zaczęła, bo tak naprawdę odkryliśmy ją tylko dlatego, że miałam niedobory żelaza, nie przybierałam w ogóle na masie, mimo że wykonywałam ogromną pracę treningową na siłowni. Panowaliśmy nad moim samopoczuciem stosując suplementację żelaza i raz pomagało, a raz nie. Wtedy zdecydowaliśmy, żebym położyła się na dzień do szpitala i zrobić wszystkie możliwe badania. (...) Gdy weszłam do gabinetu lekarza, ten tylko na mnie spojrzał i powiedział, że mam hashimoto. Nawet nie musiał mnie zbadać, zobaczyć wyników krwi, tylko od razu po mnie widział, że na 100% mam taką chorobę. Był to rok 2003 i niewiele osób słyszało o takiej chorobie. Ja również" - wyjawiła kilka lat temu Pyrek w rozmowie z portalem "Ogarnij Hashimoto" przy okazji serii "Twarzą w twarz z hashimoto".
Tyczkarka nie ukrywa, że największym problemem związanym z chorobą były dla niej wahania nastroju. "Pamiętam, że nawet komentatorzy mówili o mnie, że jestem introwertyczna. Kiedyś mówienie, że ktoś jest introwertykiem, oznaczało niemal chorobę psychiczną. Dla mnie to był straszny cios, że ktoś o mnie w ten sposób myśli. Zawsze wszystkim się przejmowałam, więc ta strona emocjonalna zawsze mi towarzyszyła. Zbyt dużo myślałam nad różnymi rzeczami. (...) Mówiono, że w sobie wszystko duszę, dotąd aż mi się przebierze miarka i wtedy wybucham, lepiej żeby do mnie nie podchodzić bez kija" - przyznała.
Choć dziś uznawana jest za jedną z najlepszych przedstawicielek skoku o tyczce w Polsce, Pyrek nie ukrywa, że czuje pewien niedosyt. Wiele razy zastanawiała się bowiem, czy gdyby nie chorowała na hashimoto, jej kariera potoczyłaby się inaczej. "Zawsze próbowałam sobie mówić: zobacz, tyle osiągnęłaś a jesteś chora. Masz wewnętrzny hamulec, coś, co cię ściąga w dół, a mimo to, udało ci się osiągnąć tak wiele. Z drugiej strony moja ambicja podpowiadała, że to tylko wymówka. Przy porażkach od razu wracałam do pytań czy to może przez hashimoto: a może gdybym inaczej jadła, inaczej ćwiczyła, inny lek przyjmowała, może bardziej o siebie dbała, to byłoby zdecydowanie łatwiej" - wyznała.
Obecnie Monika Pyrek jest działaczką sportową i społeczną. Pełni funkcję wiceprezesa Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, a równolegle prowadzi własną Fundację Moniki Pyrek, w ramach której organizuje projekty promujące aktywność fizyczną wśród dzieci, takie jak m.in. "Alternatywne lekcje WF".













