Polska mistrzyni Europy zawiedziona. "Najchętniej bym się popłakała"

Aleksandra Lisowska
Aleksandra LisowskaAdam WarżawaPAP
Justyna Święty-Ersetic: Takie zasady zabijają ducha sportu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport

Aleksandra Lisowska: najchętniej bym się popłakała

Najchętniej bym się popłakała. Wydawało się, że jest forma życiowa, bo dobrze czułam się na treningach. Liczyłam na rekord życiowy i ten padł, ale liczyłam też na lepsze miejsce. To był jednak mój pierwszy start w tym roku i do tego bieganie na prędkościach. Nie czułam się zbyt dobrze. Dla mnie było zbyt szybko. Myślałam, że na trasie się rozkręcę i na ostatnich pięciu kilometrach przyspieszę. Wiedziałam, że to nie jest mój dzień, dlatego odpuściłam już na początku. Do tego z minuty na minutę pogoda miała być coraz gorsza. Miało być coraz cieplej. Jestem trochę rozczarowana. Może gdybym rozpoczęła nieco wolniej...
mówiła Lisowska.

Zobacz również:

Koniec biegów ulicznych w mistrzostwach Europy. Maratończycy rozżaleni

Nie ukrywam, że taka decyzja zabolała wszystkich maratończyków. To zawsze przyjemność uczestniczyć w tak dużej lekkoatletycznej imprezie. To dla nas taka odskocznia. Bardzo przykro, że podejmuje się takie decyzje. Wolałabym, by jednak wszystko zostało po staremu, a tymczasem działacze robią wszystko, by nas oddzielić od lekkoatletycznego świata.

Zobacz również:

Aleksandra Lisowska
Aleksandra LisowskaAdam WarżawaPAP
Aleksandra Brzezińska (2P), Monika Jackiewicz (3L), Sabina Jarząbek (2L), Aleksandra Lisowska (3P), Angelika Mach (L) i Izabela Paszkiewicz (P)
Aleksandra Brzezińska (2P), Monika Jackiewicz (3L), Sabina Jarząbek (2L), Aleksandra Lisowska (3P), Angelika Mach (L) i Izabela Paszkiewicz (P)Adam WarżawaPAP