Polska mistrzyni Europy z żalem ogłasza. "Mój sezon dobiegł końca"
Trzy reprezentantki Polski wypełniły już minimum na sierpniowe mistrzostwa Europy w Birmingham: Pia Skrzyszowska, Alicja Sielska i Klaudia Wojtunik. Ta pierwsza błysnęła w Diamentowej Lidze, ta ostatnia wyrównała rekord życiowy. A Sielska, młodzieżowa mistrzyni Europy z Bergen sprzed 11 miesięcy, swój ostatni występ zaliczyła trzy tygodnie temu. Kolejnego już w tym roku nie będzie. "Wolałabym dziś przyjść do Was z informacją o kolejnym starcie. Nie przypuszczałam jednak, że będę pisać taki post" - zaczęła swój wpis na Instagramie.

W rywalizacji na 100 m przez płotki Pia Skrzyszowska jest naszą największą gwiazdą - w niedzielę w Paryżu po raz pierwszy w tym sezonie pokonała dystans poniżej 12,5 sek. Za półtora miesiąca w Birmingham będzie jedną z czterech, może pięciu głównych kandydatek do podium. Cztery lata temu w Monachium zdobyła złoto, dwa lata temu w Rzymie - brąz. Teraz występ w Anglii będzie tym najważniejszym w sezonie, w przeciwieństwie do poprzednich lat, gdy ME były albo w roku MŚ (2022), albo w roku olimpijskim (2024).
Polska może jednak w tej konkurencji wystawić aż trzy zawodniczki - European Athletics wyznaczyło minimum kwalifikacyjne na 12.88 s. Poza Skrzyszowską wypełniły je jeszcze dwie inne Polki: Alicja Sielska (12.81 s w zeszłorocznej DL w Chorzowie) oraz Klaudia Wojtunik (12.84 s 10 dni temu w fińskim Kuortane).
I dość nieoczekiwanie Sielska zwolniła właśnie swoje miejsce. Dla niej sezon już się skończył, właściwie po zaledwie jednym poważnym starcie.
Alicja Sielska przerywa karierę. Młodzieżowa mistrzyni Europy decyzję ogłosiła na Instagramie
Mówimy bowiem o zawodniczce niezwykle utalentowanej, w lipcu skończy dopiero 23 lata. Gdy rok temu w mityngu w Gorzowie przebiegła setkę przez płotki w 12.86 s, uzyskała najlepszy czas na kontynencie wśród zawodniczek do lat 23. - Mój cel to Diamentowa Liga. To totalnie inny poziom zawodów. Marzy mi się ona. No i jakiś sponsor. Bo chciałabym coś sobą reprezentować. Z jednej strony się pokazuję, a z drugiej czuję się, jakbym była niedostrzegana - mówiła wtedy. A zaproszenie do Diamentowej Ligi w Chorzowie dostała momentalnie. W Bergen zaś zdobyła mistrzostwo Europy do lat 23. A na samym końcu zadebiutowała jeszcze w mistrzostwach świata - w Tokio skończyło się na eliminacjach, choć też z czasem poniżej 13 sekund.

Zimą Sielska poprawiła swój rekord życiowy w hali (8.02 s), lato zaczęła od przyzwoitego występu w memoriale Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy (13.01 i 13.04 s). Tydzień później było jeszcze złamanie bariery 13 sekund w mityngu Konopacka Classic w stolicy oraz piąte miejsce w finale.
Kolejnych już jednak w tym roku nie będzie.
Wolałabym dziś przyjść do Was z informacją o kolejnym starcie. Nie przypuszczałam jednak, że będę pisać taki post. Mój sezon dobiegł końca. Stan zdrowia nie pozwala mi na kontynuowanie sezonu.
- napisała Alicja Sielska na Instagramie. "Przez cały ten sezon miałam poczucie, że ciągle gonię i walczę o przetrwanie. Dziś wiem, że ta decyzja jest najlepsza dla mojego zdrowia i przyszłości. Patrzę długofalowo. Moje zdrowie nie jest warte ryzyka zwłaszcza, że moje ambicje sięgają igrzysk olimpijskich, a marzeniem jest walka o medale mistrzostw Europy i świata. Wiem, że mnie na to stać" - kontynuowała.
Ważne jest zdanie: "Na razie moja iskra przygasła" - świadczące o tym, że 22-latka z Krakowa czuje duże zmęczenie psychiczne. Nie przesądza, czy powrót nastąpi już zimą w sezonie halowym, a główną jego imprezą będą mistrzostwa Europy w Walencji, czy dopiero latem.
"Mój dziadek powtarza: Pamiętaj, po burzy zawsze wychodzi słońce" - napisała.










