Polska czekała na ten powrót. Złamane 45 sekund. Nowy rekord kraju
Dziewięć miesięcy temu polskiej sztafecie mieszanej zabrakło 0.02 sek do brązowego medalu MŚ w Tokio. Tamta impreza w Japonii była ostatnią, podczas której Maksymilian Szwed przebiegł pełne 400 metrów. Dziś bez niego trudno wyobrazić sobie polską sztafetę walczącą o medale w ME, pokazały to trochę zawody World Relays w Gaborone. 21-latek z AZS Łódź opuścił cały sezon zimowy, zmagał się z kontuzją. Nie mógł wystąpić w Afryce, wrócił tydzień temu. A dopiero w sobotę przebiegł pierwsze w tym roku 400 metrów na zawodach. I... pobił rekord Polski U-23, uzyskał czwarty czas w historii naszej lekkiej atletyki.

Niemal dokładnie rok temu, 29 czerwca, polska sztafeta mieszana 4x400 metrów poprawiła w Madrycie rekord Polski - w ostatniej konkurencji Drużynowych Mistrzostw Europy. Fantastyczny bieg Maksymiliana Szwed, Justyny Święty-Ersetic, Daniela Sołtysiaka i Natalii Bukowieckiej dał rekord Polski - 3:09.43. I srebrny medal całej naszej drużynie.
Tamten czas był w pewnym sensie zaskoczeniem, zwłaszcza postawa Sołtysiaka. Bo o ile o dyspozycję kobiet w tej sztafecie można było być spokojnym, to jednak obaj panowie też wykonali fantastyczną robotę, zwłaszcza zaczynający rywalizację Szwed. To tamten wynik sprawia, że Biało-Czerwoni są pewni startu w ME w Birmingham w tej właśnie konkurencji, kataklizm się nie wydarzy, nie spadniemy poza najlepszą siódemkę.
Tyle że wątpliwości pozostawiała jednak forma naszych 400-metrowców w tym sezonie, nie licząc oczywiście Bukowieckiej. Zwłaszcza panów, bo tu pojawiły się największe problemy.
Rywalizacja mikstów 4x400 metrów odbędzie się w Birmingham już 10 sierpnia, pierwszego dnia mistrzostw Europy. Czy pobiegnie Bukowiecka, to pewnie okaże się później. Formy szuka z kolei Święty-Ersetic, a przynajmniej takiej, która pozwalałaby jej biegać okrążenie w okolicach 51,5 sek. Podobny czas zaliczyła już Anastazja Kuś, ale ona pewnie nie zdąży wrócić na początek ME po swoim juniorskich mistrzostwach świata w Eugene. I jeśli pomoże, to sztafecie kobiecej 4x400 m - w ostatnich dwóch dniach rywalizacji.
Gorzej wyglądała sytuacja u panów - Kajetan Duszyński był coraz bliżej granicy 46 sekund, ale jeszcze do niej nie dobił. Jest 76. na europejskich listach w tym roku. I to właściwie tyle, co uwidoczniły World Relays w Gaborone. Męska sztafeta wypadła koszmarnie, miksta ratowały panie.
Rok temu można było liczyć na Maksymiliana Szweda (rocznik 2004) i Igora Bogaczyńskiego (2003). Tego drugiego nie ma w rywalizacji od 11 miesięcy i młodzieżowych ME w Bergen. Szwed z kolei wywalczył tam tytuł wicemistrza kontynentu U-23 na 400 m, sezon zakończył mistrzostwami świata w Tokio. Tam dobrze biegł w mikście, ale też indywidualnie - na niezłym poziomie (45.67 s).

Zimą miał walczyć w hali, byłby mocnym punktem w HMŚ w Toruniu. A stracił ten okres, za ciężki poprzedni sezon odezwał się jesienią. Nie wykurował się na Relaysy, wrócił dopiero tydzień temu. I w kontrolnym starcie w Łodzi uzyskał na 200 metrów 21.06 s - wynik świetny, jak na specjalistę od dwukrotnie dłuższego dystansu. A to był test szybkościowy.
Maksymilian Szwed z rekordem Polski U-23. Czwarty wynik w historii polskiej lekkiej atletyki
Na sobotę zaplanowano w Opolu rywalizację w czwórmeczu młodzieżowych reprezentacji Polski, Ukrainy, Czech i Węgier. Nie pojawili się wszyscy najlepsi polscy lekkoatleci poniżej 23. roku życia, ale większość. Juniorzy mieli bowiem swój sprawdzian wcześniej.
Każdy kraj wystawia dwóch zawodników w konkurencji - jest ich po 18 u pań i panów. Oraz po dwie sztafetowe. Punktowane są miejsca.
Wydarzeniem był właśnie powrót Szweda na koronny dystans, można było się spodziewać pierwszego polskiego ataku na czas poniżej 46 sekund. Rok temu Maksymilian zaczął indywidualnie zmagania od 45.96 s w memoriale Janusza Kusocińskiego w Chorzowie, ale wtedy miał już w nogach występy w World Relays w Kantonie.
Teraz przeszedł samego siebie, zszokował ekspertów. Od początku narzucił kosmiczne tempo, nikt nie był w stanie go wytrzymać. A 21-latek z AZS Łódź dał radę także na finiszowej prostej. Wygrał w czasie 44.94 s, o 1.33 s wyprzedził drugiego na mecie Wiktora Wróbla.
Ten czas to nowy rekord Polski U-23, zarazem czwarty wynik w historii polskiej LA. Szybsi od Szweda byli tylko: Tomasz Czubak (44.62 s), Robert Maćkowiak (44.84 s) i Kajetan Duszyński (44.92 s). W Europie to dziś jedenasty wynik w sezonie, oczywiście oznaczając dla Szweda prawo do indywidualnego występu w Birmingham - wypełnił nawet minimum European Athletics.
Taki rezultat dałby mu w Rzymie czwarte miejsce - brązowy medalista ME Liemarvin Bonevacia uzyskał dwa lata temu 44.88 s. A przecież to nie musi być ostatnie słowo młodego Polaka.
Ten czwórmecz Polacy wygrali minimalnie - dzięki występom sztafet ostatecznie pokonali Czechów. A ważne punkty zdobyła też ta męska 4x400 m, gdzie na ostatniej zmianie biegł Szwed. I spokojnie ograł rywala zza południowej granicy.











