Reklama

Reklama

Polscy mistrzowie młota poza zasięgiem rywali. Oby tak teraz w finale!

Wojciech Nowicki nie zamierzał trzymać kibiców niepewności - w kilka sekund załatwił sprawę i z wynikiem 78,78 m pewnie awansował do finału Mistrzostw Europy. A w drugiej grupie to samo zrobił Paweł Fajdek, który przecież porannych eliminacji bardzo nie lubi. Mistrz świata uzyskał jednak swoje 79,76 m w drugiej próbie. Odpadł jedynie Marcin Wrotyński. Finał zmagań młociarzy - w czwartek wieczorem.

Wojciech Nowicki broni złotego medalu, który wywalczył cztery lata temu w Berlinie. Wtedy w walce o złoto pokonał Pawła Fajdka, w czwartek wieczorem dojdzie do rewanżu. O ile oczywiście Fajdek się do decydującej rozgrywki załapie, bo swoje eliminacje zacznie o godz. 10.50.

Wojciech Nowicki przerzucił minimum

Nowicki rywalizował za to w pierwszej grupie młociarzy - jako piąty w stawce. Sprawę załatwił od razu - młot poleciał poza minimum kwalifikacyjne, które wynosiło aż 77,50 m. To sporo, bo np. na poprzednim czempionacie było znacznie bliższe (76,00 m), a i tak osiągnęło je wtedy ledwie czterech zawodników. Dziś zresztą, poza Nowickim, nikomu w grupie A nie udało się dorzucić do tej odległości. Na całej linii poległ m.in. były mistrz olimpijski z Londynu oraz dwukrotny mistrz Europy Krisztián Pars. 40-letni Węgier w tym sezonie ledwie przekroczył 74 m, a w Monachium nie zmierzono mu żadnej próby: trafiał młotem w siatkę.

Reklama

Polak, jakby bez większego wysiłku, uzyskał 78,78 m i mógł się spakować. W finałowej rywalizacji będzie, obok Fajdka, głównym faworytem do tytułu. - Zrobiłem swoje, fajnie, że w pierwszym rzucie. Taki rzut na zaliczenie, treningowy - powiedział Nowicki w TVP Sport. "Widzimy się przy autobusie" - to miała mu powiedzieć po rzucie Joanna Fiodorow, jego trenerka. Nowicki przyznał, że dla niego imprezą docelową były mistrzostwa świata w Eugene, więc te zawody traktuje już bardziej treningowo. - Mam jednak stabilizację formy, postaram się rzucać jak najlepiej. Mam nadzieję, że razem z Pawłem Fajdkiem znów staniemy na podium. No zobaczymy - dodał.

Paweł Fajdek rzucił jeszcze dalej, choć dopiero w drugiej próbie

Paweł Fajdek tym razem w eliminacjach nie trzymał kibiców w niepewności. Zwykle z tymi porannymi rywalizacjami miał problemy, bo jak powtarzał - często nie potrafił się dostatecznie pobudzić. Być może pobudziły go dalekie rzuty rywali, bo skład grupy B był mocniejszy, a jeszcze przed Polakiem dobre próby mieli: piąty na mistrzostwach świata Węgier Bence Halász (77,72 m) i brązowy medalista z Eugene Norweg Elvind Henriksen (77,27 m).

Polak wszedł do koła zaraz po Norwegu - rzucił jakby na luzie, by za bardzo nie ryzykować. Wynik 75,78 m już tak naprawdę dawał mu awans do finału, w tym momencie był to siódmy rezultat kwalifikacji. Tyle że za drugim podejściem Fajdek przerzucił wszystkich - 79,76 m mógłby nawet dać mu medal. - Pierwszy rzut był za delikatny, chciałem tylko zaliczyć rzut na kwalifikację. Jest nieźle - skomentował "na gorąco" mistrz świata.

Odpadł jedynie Marcin Wrotyński, który w pierwszej próbie rzucił 71,86 m, w drugiej trafił w siatkę, a trzecią spalił. Do kwalifikacji zabrakło mu niemal półtora metra. Zajął 13. miejsce, czyli pierwsze... poza ścisłym finałem.

Finaliści konkursu rzutu młotem:

  • 1. Paweł Fajdek (Polska) - 79,76 m
  • 2. Wojciech Nowicki (Polska) - 78,78 m
  • 3. Mychajło Kochan (Ukraina) - 77,85 m
  • 4. Bence Halász (Węgry) - 77,72 m
  • 5. Elvind Henriksen (Norwegia) - 77,27 m
  • 6. Quentin Bigot (Francja) - 77,22 m
  • 7. Hilmar Örn Jónsson (Islandia) - 76,33 m
  • 8. Christos Frantzeskakis (Grecja) - 76,33 m
  • 9. Nick Miller (Wielka Brytania) - 76,09 m
  • 10. Ragnar Carlsson (Szwecja) - 74,65 m
  • 11. Serghei Marghiev (Mołdawia) - 74,26 m
  • 12. Javier Cienfuegos (Hiszpania) - 73,26 m

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL