Reklama

Reklama

Polka, która nie kłaniała się Hitlerowi. Powstała o niej sztuka

„Maria” – Teatr Powszechny w Łodzi wystawi sztukę (prapremiera 14 maja) o Marii Kwaśniewskiej, brązowej medalistce olimpijskiej, która podczas igrzysk w Berlinie nie ugięła się przez Adolfem Hitlerem i nazistowską propagandą, a podczas wojny ratowała ludzi.

W Teatrze Powszechnym w Łodzi całkiem słusznie uznano, że życiorys Kwaśniewskiej nadaje się na sztukę. Zresztą to właśnie w tym mieście się urodziła i rozpoczęła karierę sportową. 

Sportowiec multidyscyplinarny

Jak to było w zwyczaju sportowców w XX-leciu międzywojennym nie ograniczała się tylko do jednej dyscypliny - uprawiała np. siatkówkę, skok w dal, rzut oszczepem i pływanie. Była mistrzynią Polski w koszykówce i hazenie (odmiana piłki ręcznej). Największy osiągnięcie odniosła jednak w rzucie oszczepem, a zdobyty w Berlinie brązowy medal okazał się nie tylko sukcesem sportowym.

Reklama

Igrzyska Olimpijskie w 1936 roku służyły nazistowskiej propagandzie. Od sportowców np. oczekiwano salutu "Sieg Heil". Polka, która zajęła trzecie miejsce w rzucie oszczepem, podczas dekoracji na podium tego gestu jednak nie wykonała. 

Fotografia z Hitlerem

Potem Adolf Hilter wszystkie medalistki zaprosił do loży na rozmowę. Anegdota głosi, że miał do Kwaśniewskiej powiedzieć: "Gratulacje dla małej Polki", a ta miała odparować: "Nie czuję się niższa od pana".

Oszczepniczki zrobiły sobie zdjęcie, które jak się okazało bardzo przydało się Kwaśniewskiej podczas wojny. Dzięki fotografii z Hitlerem była w stanie uratować z obozu w Pruszkowie wiele osób. Przeżyła wojnę, doczekała się wolnej Polski - zmarła w 2007 roku w wieku 94 lat w Warszawie.

Maria Kwaśniewska - piękny człowiek

Postać Kwaśniewskiej na rok przed 110. rocznicą urodzin postanowił przypomnieć Teatr Powszechny. Sztuka inspirowana biografią zawodniczki ŁKS zostanie pierwszy raz pokazana w ramach XVIII Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Napisał ją Radosław Paczocha, a wyreżyserował Adam Orzechowski. Dla scenarzysty to nie pierwsze związki ze sportem. Napisał też scenariusz do filmu "Być jak Kazimierz Deyna".

- W naszych spektaklach często pokazujemy tematy i postaci ważne dla Łodzi. Tym razem zainspirowaliśmy się historią Marii Kwaśniewskiej, łodzianki, niezwykłej kobiety, sportsmenki, medalistki olimpijskiej i pięknego człowieka. Zafascynowała nas, pojawiła się w trakcie naszych rozmów z Adamem Orzechowskim i Radosławem Paczochą - opowiada Ewa Pilawska, dyrektorka Teatru Powszechnego. 

Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiego człowieka

- Zastanawialiśmy się nad historią, które pozwoli zbudować uniwersalną opowieść o dobru. Sztuka, także teatr, bardzo często badają korzenie zła, poddają analizie negatywnych bohaterów. A Maria Kwaśniewska była osobą nieskończenie dobrą i empatyczną. Niezwykle doświadczona przez życie była ukierunkowana na altruizm. W jednej z rozmów pod koniec życia podkreślała, że kocha ludzi, choć nie są doskonali, choć bywają źli - dodała Pilawska.

W spektaklu nie zabraknie nawiązania do słynnego zdjęcia z Hitlerem. - Stało się przepustką do uratowania ludzi. Kwaśniewska ryzykowała w imię bezinteresownej idei ocalenia ludzkich istnień. Czy stać byłoby nas na takie poświęcenie? Jej historia jest punktem wyjścia do postawienia pytań o miejsce dobra we współczesności. Kim jest dla nas drugi człowiek? Ile jesteśmy w stanie dla niego poświęcić? - dodaje dyrektorka teatru.

Reżyser: Nie stawiamy pomnika Marii Kwaśniewskiej

Adam Orzechowski reżyser sztuki:

- Mam wrażenie, że jej historię zna tylko grupa osób. Dużo więcej mówi się na przykład o Irenie Sendlerowej. Pod kątem teatralnym i dramaturgicznym Maria Kwaśniewska, ze swoją karierą sportową i doświadczeniem wojny, jest postacią bardzo ciekawą. W spektaklu zastanawiamy się, co Kwaśniewska jako uosobienie dobra i wierności zasadom moralnym daje nam dzisiaj. Dobro jest mało spektakularne, teatr woli ludzi odtrąconych, słabych, zapomnianych, zjawiska patologiczne. Postawa naszej bohaterki zaprzecza światu, który jest nastawiony na siebie.

- Kwaśniewska niechętnie mówiła o sobie, niechętnie udzielała wywiadów, dlatego w spektaklu narrację wzbogacamy o różne wątki, na przykład o historie uratowanych przez nią dzieci. "Maria" nie jest laurką ani pomnikiem Marii Kwaśniewskiej, zależy nam na portrecie człowieka z całą złożonością charakteru. Poza tym - jej codzienne życie nie było życiem w blasku medali, wręcz przeciwnie. I to także chcemy pokazać.

- Spektakl realizujemy, gdy w Ukrainie toczy się wojna (gdy zaczynaliśmy pracę, żyliśmy w innej rzeczywistości). To dodatkowo narzuca nowy kontekst interpretacji historii Kwaśniewskiej. Nasza perspektywa się zmienia, zmienia się nasze poczucie bezpieczeństwa. Wojna przestaje być dla nas abstrakcją.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL