Skok Polaka na mistrzostwa świata. Jest rekord i magiczna wysokość
Po zakończeniu kariery przez Artura Partykę czekamy na skoczka, który mógłby rywalizować o medale w największych imprezach. Takie możliwości miał Sylwester Bednarek, zdobył nawet brąz w MŚ w Berlinie, a później halowe mistrzostwo Europy, ale na przeszkodzie w osiągnięciu czegoś więcej stanęły kontuzje. Dobre momenty miał Norbert Kobielski, któremu wczesnym latem zakończy się dwuletnie zawieszenie. A teraz warto zwrócić uwagę na Mateusza Kołodziejskiego po tym, co zrobił w zawodach "Hustopečské skákání". I nie chodzi tylko o samo 2.30 m.

Niespełna pięć miesięcy temu skok wzwyż obronił honor polskiej lekkoatletyki, która aż do ostatniego dnia mistrzostw świata w Tokio pozostawała z zerem w klasyfikacji medalowej. I wtedy życiowy konkurs zaliczyła Maria Żodzik - w skoku ostatniej szansy, w deszczu, po kilku przerwach, przefrunęła nad poprzeczką zawieszoną na dwóch metrach. Pierwszy raz w życiu. Ten skok dał jej srebrny medal.
Kiedyś takim dostarczycielem radości dla polskich kibiców był Artur Partyka, a jego 2.38 m z Eberstadt, aktualny rekord kraju, będzie świętował w sierpniu... 30. "urodziny". Bo raczej nie stanie się cud i ktoś skoczy wyżej, choć swoje możliwości coraz odważniej pokazuje Mateusz Kołodziejski. A uzyskany dziś w Czechach wynik sugeruje, że może nas czekać ciekawa najbliższa przyszłość.
Mateusz Kołodziejski z rekordem życiowym. A później - z drugim. Polak najlepszy, gwiazdy za nim
Jeszcze dwa-trzy lata temu mogliśmy liczyć na to, że do światowej czołówki wskoczy Norbert Kobielski. Kapitalnie pokazał się w finale Diamentowej Ligi w Eugene w 2023 roku (skoczył 2.33 m), ale niecały rok później w Paryżu już nie wystąpił. Został tymczasowo zawieszony za pozytywny wynik testu antydopingowego, ostatecznie dostał dwa lata dyskwalifikacji. Ta zaś skończy się za 4,5 miesiąca.
Coraz odważniej poczynają sobie zaś młodsi reprezentanci Polski: Mikołaj Szczęsny i Mateusz Kołodziejski. Ten pierwszy błysnął w młodzieżowych mistrzostwach kontynentu w Bergen, trzy razy bił życiówkę, 2.26 m dało mu srebrny medal.
A Kołodziejski świetnie zaczął karierę w mistrzostwach Europy U-20, w 2021 roku też był w nich drugi, skoczył 2.23 m. I aż do zeszłego roku nie był w stanie poprawić tego wyniku, czy to na stadionie, czy też pod dachem. W końcu, na poznańskim Golęcinie, dołożył 2.24 m, ale przecież taki wynik u 23-latka raczej nie wywołuje większego zainteresowania.
Tej zimy nastąpił jednak przełom, najpierw we Francji - w Hirson - Kołodziejski skoczył 2.25 m. A teraz przeszedł samego siebie w prestiżowym mityngu w Czechach, zorganizowanym właśnie dla skoczkiń i skoczków wzwyż.

Zawody w Hustopečach mają dość bogatą historię i świetną obsadę. Także z polską częścią, bo w 2017 roku najlepszy tam był Sylwester Bednarek (2.30 m), a później Łodzianin dwukrotnie zajmował drugie miejsce (2.31 i 2.30 m). Na liście triumfatorów znajdziemy zaś m.in. Hamisha Kerra, Gianmarco Tamberiego, Sanghyeoka Woo czy Shelby'ego McEwena.
Ten ostatni wygrał w 2024 roku, a kilka miesięcy później sięgnął po olimpijskie srebro. A Koreńczyk teraz bronił tytułu, a przecież w Tokio też został wicemistrzem świata. Obaj stanęli do rywalizacji, podobnie jak Ołeh Doroszczuk.
Polak był dziś bezbłędny do wysokości 2.28 m - w pierwszych podejściach zaliczył 2.12, 2.17, 2.21 i 2.25 m. Ten ostatni skok był wyrównaniem "życiówki". A poza grą został już m.in. McEwen.
2.28 m w pierwszej próbie zaliczył tylko Japończyk Naoto Hasegawa. Kołodziejski dwukrotnie minimalnie strącił, w międzyczasie skoczył to również Doroszczyuk. A w trzecim podejściu - także Polak. I to perfekcyjnie, bez muśnięcia. Z marzeniami o obronie tytułu pożegnał się Woo.
Rywalizacja przeniosła się na 2.30 m - najpierw wszyscy strącili, później Bydgoszczanin przeskoczył. Zahaczył poprzeczkę, ale ta nie spadła. Za moment upadł na matę, chwycił się za głowę, mocno przeżywał ten sukces. Uzyskał przepustkę na halowe mistrzostwa świata w Toruniu!
Hasegawa przeskoczył za trzecim razem, Doroszczuk - nie dał rady. Teraz skakali 2.32 m, Japończyk poślizgnął się na rozbiegi, wjechał nogami w zeskok. Na szczęście nic mu się nie stało. Tej wysokości obaj już nie pokonali, choć skoki Polaka nie były złe.
Zawodnik Zawiszy wygrał więc ten prestiżowy mityng, obaj z Hasegawą prowadzą na światowej liście zawodników uprawnionych do występu w HMŚ. 2.33 m skoczył w tym roku Rosjanin Łysienko, ale zawodnicy z tego kraju polskie zawody będą mogli obejrzeć w telewizji.
- 1. Mateusz Kołodziejski (Polska) - 2.30 m
- 2. Naoto Hasegawa (Japonia) - 2.30 m
- 3. Ołeh Doroszczuk (Ukraina) - 2.28 m
- 4. Sang-hyeok Woo (Korea Płd.) - 2.25 m
- 5. Jair Portillo (Meksyk) - 2.25 m
- 6. Erick Portillo (Meksyk) - 2.25 m
- 7. Dmytro Nikitin (Ukraina) - 2.21 m
- 7. Shelby McEwen (USA) - 2.21 m












