Polak prowadził bieg na rekord świata. Szalone tempo, 0.32 sekundy
Bieg na dystansie 1000 metrów kończył czwarty w tym sezonie "złoty" mityng z cyklu World Athletics Indoor Tour. I nieprzypadkowo został tak ustawiony. To w nim Mohamed Attaoui miała atakować rekord świata, przy ogromnym udziale naszego reprezentanta Filipa Ostrowskiego. Było blisko, decydowały 32 setne sekundy. Hiszpan poprawił jednak 26-letni rekord Europy Wilsona Kipketera, a były też dobre wieści dla Polaków. Dwaj Biało-Czerwoni ustanowili rekordy życiowe, szybszy od Mateusza Borkowskiego był kiedyś tylko Marcin Lewandowski.

Madryt był czwartym miastem, po Bostonie, Nowym Jorku i Ostrawie, które gościło lekkoatletów w cyklu World Indoor Tour- Gold Levels. Zostały jeszcze cztery mityngi, ostatni odbędzie się 22 lutego w Toruniu. W hali, w której miesiąc później rozdane zostaną medale mistrzostw świata.
Tam wyścigu o tytuł na 1000 metrów nie będzie - to jednak dystans, na którym potrafią się ścigać tak specjaliści od 800, jak i 1500 metrów. Tym pierwszym jest właśnie Mohamed Attaoui - wicemistrz Europy z Rzymu, piąty zawodnik mistrzostw świata w Tokio. Na stadionie biegał już dystans dwóch okrążeń w niewiele ponad 102 sekundy, wygrał mityng Diamentowej Ligi w Paryżu. Ma 24 lata i sporo ścigania przed sobą.
W Madrycie wierzono, że urodzony w Maroku zawodnik, a reprezentujący właśnie Hiszpanię, poprawi 10-letni rekord świata Ayanleha Souleimaniego, halowego mistrza globu na 1500 m z Sopotu. Kluczową rolę miał w tym odegrać nasz Filip Ostrowski, który niedawno w Bostonie przebiegł dystans na 800 m w czasie 1:44.68. A jakby tego było mało, w stawce znalazło się jeszcze dwóch Polaków: Mateusz Borkowski i Patryk Sieradzki. Oni też walczą o przepustki do Torunia, choć pokonać Ostrowskiego czy Macieja Wyderkę będzie bardzo ciężko.
Atak na rekord świata w Madrycie, Filip Ostrowski "zającem". Skończyło się na rekordzie Europy
Stawka niemal od razu się podzieliła - szalone tempo narzucił Alejandro Matienzo, za jego plecami znalazł się Ostrowski, tuż za nim był Attaoui. Gdy pierwszy z Hiszpanów zszedł z toru, to Polak prowadził Attaouiego - i wyglądało to bardzo dobrze. Na 250 metrów żółte znaczniki diodowe, wyznaczające rekord świata, były za nimi. Polak jeszcze zerwał na prostej, ale gdy skończył czwarte okrążenie, też opuścił bieżnię. To 800 metrów pokonali w czasie 1:47,5 s.

Attaoui toczył więc samotną walkę o pobicie rekordu świata. I widać było na ostatnich metrach, że ten mu ucieka. Zabrakło niewiele, zaledwie 32 setnych. Uzyskał czas 2:14.52 - o 44 setne pobił za to rekord kontynentu, należący od 2000 roku do legendarnego Wilsona Kipketera.
Hiszpanie finiszowali też za jego plecami - drugi był Mariano Garcia (2:16.40), a trzeci: Adrian Ben (2:16.80).
Mateusz Borkowski finiszował szósty - w czasie 2:18.19. To jego nowa życiówka, w historii naszej lekkoatletyki lepszy czas na tym dystansie uzyskał w hali tylko Marcin Lewandowski. I to tylko o niecałą sekundę.
Sieradzki skończył na ósmej pozycji - jego 2:21.40 to też nowa "życiówka"














