Polak ograł wielkiego mistrza. I padł na mecie. Nowy rekord w Bergen, jest złoto
Zwykle jest tak, że kto w biegu na 3000 m z przeszkodami pokona ostatni rów z wodą na czele stawki, ten wygra cały bieg. Maciej Megier temu w Bergen zaprzeczył. Był za Portugalczykiem Lourenco Rodriguesem, ale później nie dał mu żadnych szans. Świetny finisz mistrza Europy z soboty na 1500 metrów Stefana Nillessena też na nic się zdał. Polak zdobył złoto, pobił swój rekord życiowy, choć do tego krajowego zabrakło niemal trzech sekund. 8:20.17 to jednak również najlepszy wynik w historii całych młodzieżowych mistrzostw Europy.

Już po sobotnich zmaganiach w Bergen było jasne, że reprezentacja Polski zdobędzie w młodzieżowych mistrzostwach Europy więcej medali niż dwa lata temu w Espoo. Do złota Alicji Sielskiej w biegu na 100 m przez płotki srebro na 400 metrów dorzucił Maksymilian Szwed, a brąz na 1500 metrów - Filip Rak.
Ten ostatni przegrał m.in. ze Stefanem Nillessenem, znakomitym Holendrem, finalistą igrzysk z Paryża na tym dystansie. I warto dodać, że to jeden z utalentowanych zawodników prowadzonych przez Tomasza Lewandowskiego, brata Marcina, dla którego jakoś nie ma miejsca w polskim systemie szkolenia.
Dziś Nillessen stanął przed szansą zdobycia drugiego indywidualnego złota, co w sobotę nie udało się choćby Henriette Jaeger. Norweżka w znakomitym stylu wygrała złoto na 400 metrów, ale na dystansie dwa razy krótszym, trzy godziny później, zabrakło jej energii na ostatnich metrach. I choć prowadziła przez 198 metrów, skończyła ze srebrem.
Holender powtórzył jej wyczyn.
Niebieskie tło przy nazwisku Polaka na koszulce. To wiele znaczyło. Maciej Megier wśród faworytów do złota w biegu na 3000 m z przeszkodami
Nillessen znalazł bowiem pogromcę - po pasjonującym wyścigu okazał się nim Maciej Megier. Podopieczny trenera Zbigniewa Rolbieckiego był jednym z faworytów, miał najlepszy czas w tym roku w stawce, co oznaczało też niebieskie nazwisko na jego koszulce. Największą niewiadomą było jednak to, co zrobi Nillessen, który specjalizuje się jednak w płaskiej rywalizacji.
Megier to jeden z największych talentów w polskiej lekkoatletyce, trzy miesiące temu poprawił młodzieżowy rekord Polski na 10000 metrów, należący od ponad 50 lat do Bronisława Malinowskiego. Marzy też o tym seniorskim na 3000 m z przeszkodami, należącym do pan Bronisława, ale to pewnie kwestia kolejnych sezonów.
W tym sezonie celujemy razem z trenerem, by biegać na przeszkodach w czasie 8.20. Nie ukrywam jednak, że bardzo chciałbym w tym roku pobić rekord Polski młodzieżowców w tej konkurencji, który od 2004 roku wynosi 8.17,32 sek. i należy do Radosława Popławskiego.
- Gdybym to zrobił, to byłbym bardzo zadowolony - mówił pod koniec kwietnia, w rozmowie z red. Tomaszem Kalembą z Interii.
Dziś miał na to wielką szansę, choć nie to było głównym celem. Polak celował w tytuł mistrza Europy.
Polak długo prowadził, później dał się wyprzedzić. Swoje odebrał na ostatnim okrążeniu
Megier w trakcie biegu zupełnie nie kalkulował. Od razu znalazł się na czele, a wydawało się, że tempo jakieś szczególnie mocne nie jest. To było tylko złudzenie, po trzech okrążeniach już tylko 6 z 15 rywali trzymało się za plecami Megiera. A ten nie zwalniał. Mówił przecież, że marzy mu się poprawienie rekordu Polski w tej kategorii wiekowej, a to by oznaczało najszybsze bieganie na kontynencie w całym sezonie.
Gdy do końca zostały trzy okrążenia, przed Polaka wyskoczył jednak Stefan Nillessen, czyli sobotni mistrz z dystansu 1500 metrów. A później też trzech innych zawodników. Megier konsekwentnie trzymał się jednak krawężnika, choć na 800 metrów przed metą tracił już metr do Holendra, był piąty.

Ostatnie kółko zaczął jako czwarty, był tuż za prowadzącą trójką. A później po zewnętrznej najpierw wyprzedził Holendra. Zwykle jest tak, że ten, kto pokona jako pierwszy rów z wodą, wygrywa całą rywalizację. Dziś tym pierwszym był Lourenco Rodrigues z Portugalii, ale Polak już go właściwie miał. A Nillessen popełnił błąd na zeskoku, odrobinę zgubił rytm. I to okazało się decydujące.
Megier objął prowadzenie, ostatnią przeszkodę zaliczył świetnie. Portugalczyk oglądał się już za siebie, patrzył gdzie jest Holender, a później następny Hiszpan. Nillessen tymczasem włączył turbodoładowanie, zaczął zbliżać się do Megiera, który też się oglądał. Miał jednak wszystko pod kontrolą, nie osłabł aż tak mocno.
Polak pobił rekord mistrzostw Europy - teraz to 8:20.17. I padł na mecie, ze zmęczenia.
Nillessen uzyskał 8:20.48, Rodrigues - 8:21.99. To rekordy Holandii i Portugalii w kategorii U-23. Megierowi do wyniku Popławskiego zabrakło niespełna trzech sekund - ma czas do końca tego sezonu. Może za miesiąc w Bydgoszczy, w mistrzostwach Polski, uda się go zaatakować.
Polska zdobyła więc czwarty medal w Bergen. Kolejne szanse - wieczorem. Zwłaszcza w skoku w dal kobiet i sztafecie kobiecej 4x100 metrów, która w niedzielnym biegu półfinałowym pobiła rekord Polski U-23.












