Po dwóch dniach mistrzostw świata do lat 20 w lekkiej atletyce Polacy nie byli notowani w tabeli medalowej, ale też uczciwie trzeba przyznać, że wcale to nie dziwiło. Choć do Oregonu poleciała 50-osobowa reprezentacja Polski, nasz zespół stać na trzy, może cztery medale. Owszem, była szansa sztafety mieszanej 4x400 metrów, skończyło się jednak na piątej pozycji, a później dyskwalifikacji.
Ten worek z medalami miał zostać rozwiązany właśnie w sobotni poranek - na zachodzie USA był wtedy piątkowy wieczór. Gdyby wszystko poszło zgodnie z polskimi planami, o medale miało walczyć troje naszych reprezentantów: Anastazja Kuś w biegu na 400 metrów, Roch Krukowski w rzucie oszczepem oraz Jan Delewski w rzucie młotem. Ale nie poszło, na mistrzostwach Polski do lat 20 w Zamościu Krukowski doznał kontuzji łokcia, musiał zakończyć sezon. W finale oszczepników i tak mieliśmy swojego reprezentanta - Aleksander Wojna był w szerokim gronie kandydatów do podium, ale nie zdołał zbliżyć się do rekordu życiowego. I skończył ósmy.
Inaczej wyglądała sytuacja Delewskiego. Dzięki kapitalnemu wynikowi z memoriału Jakuba Pracharczyka, leciał do Eugen jako lider światowych list w rzucie młotem. A ten status gwarantowała mu odległość 77.57 m. Gdy dziś zaczynał konkurs, był na tej liście drugi.
Mistrzostwa świata do lat 20 w lekkiej atletyce. Następca Fajdka i Nowickiego kandydatem do polskiego medalu
Rzut młotem to od lat polska specjalność, tak w rywalizacji kobiet, jak i mężczyzn. Anita Włodarczyk, Kamila Skolimowska, Malwina Kopron, Joanna Fiodorow, Paweł Fajdek, Szymon Ziółkowski, Wojciech Nowicki - można wymieniać i wymieniać, a lista medali z globalnych i kontynentalnych imprez zajęłaby kilka akapitów.
Wygląda to pięknie, ale obecne realia trochę zakłamują rzeczywistość. Mistrzyni i mistrzowie się starzeją, niedługo zapewne przyjdzie czas na zakończenie zawodowej przygody ze sportem. A następców nie widać.
Jan Delewski jest tą nadzieją na lepszą przyszłość. Czwarty młociarz mistrzostw Europy do lat 18 z Bańskiej Bystrzycy (2024), siódmy z mistrzostw Europy do lat z Tampere (2025). A zarazem lider światowych tabel tuż przed mistrzostwami świata - jego kluczową imprezą. To 77.57 m z Warszawy było odległością wybitną, niemniej później 19-latek z LLKS Ziemi Kociewskiej Skórcz potwierdził formę w mistrzostwach Polski, w Zamościu uzyskał 74.56 m.

W kwalifikacjach Polak stracił jednak pozycję światowej "1" w tym sezonie - fenomenalny Chińczyk Chen Jiawei rzucił 80.39 m. A przypomnijmy, juniorzy mają do dyspozycji 6-kilogramowy sprzęt, o ponad kilogram lżejszy od tego seniorskiego.
Polak tamte kwalifikacje zaczął od rzutu na 59 metrów, pojawił się niepokój. A za moment było już 73.61 m, oznaczające duże "Q" i miejsce w finale. Podobnego scenariusza spodziewaliśmy się tej nocy.
Wyszło jednak coś zupełnie innego. Delewski poprawiał się z rzutu na rzut, ale jednak odstawał od tych najlepszych. Zaczął od 68.85 m, później było 70.58 m, wreszcie - 71.13 m. Po tych trzech seriach zajmował 10. miejsce, ostatnie dające prawo do kolejnego rzutu. Musiał zarazem wyprzedzić dwóch rywali, by dostać piątą szansę. W konkurencjach technicznych jest często tak, że raz coś wyjdzie i to daje złoto czy srebro.
Ta poprawa nastąpiła, ale tylko na 71.49 m. A potrzebne było pół metra więcej, co uczynił Niemiec Max Baier - Niemiec chwilę wcześniej minimalnie wyprzedzał Delewskiego. Polak pozostał na 10. miejscu, trochę jednak rozczarowującym, patrząc na oczekiwania.
Złoto wywalczył Chińczyk Chen Jiawei - pokazał, że rekord z eliminacji nie był dziełem przypadku. Dwaj pozostali medaliści pobili życiówki - Amerykanin Kayden Hulet uzyskał 77.55 m, a Brytyjczyk Wyatt Larkins - 75.38 m.
Polakowi do medalu zabrakły więc niemal cztery metry.







![Ekstraklasa: Wisła K. - Jagiellonia. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9LWPBF9088EC-C401.webp)






