Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 15 sierpnia - w sesji wieczornej - Natalia Bukowiecka powinna biec w finale mistrzostw Europy w Birmingham. I bronić złota wywalczonego na dystansie 400 metrów dwa lata temu w Rzymie. Wtedy scenariusz na cały sezon był zupełnie inny, bo zmagania na Stadio Olimpico odbyły się w pierwszej połowie czerwca, a dwa miesiące później toczyła się na Stade de France batalia o olimpijskie krążki. I podopieczna Marka Rożeja spisała się wyśmienicie - z Rzymu wywiozła złoto, z Paryża - brąz.
Teraz docelową imprezą są zmagania w Anglii, po pierwszym etapie startów Bukowiecka nie ma jednak ani jednego wyniku poniżej 50 sekund. Choć każdy z biegów był w przedziale 50-51, dwa zbliżały się do tych 50.
- Wszystkie siły skierowane są na to, by tę szczytową formę mieć w Birmingham. Ta pierwsza część sezonu odbyła się bez zakłóceń, może poza cyferkami - mówił w czwartek w programie "Lekkie Gadki" w TVP Sport Marek Rożej, trener naszej trzykrotnej medalistki olimpijskiej. I uspokajał: -
W bezpośredniej walce Natalia wygrywałą z zawodniczkami, które łamały już 50 sekund. Nie ma powodów do obaw. Ona jest niecierpliwa, ale wyniki trenngów w Spale chyba ją uspokajają. A ja też jestem spokojny.
Jak wygląda forma Natalii, przekonamy się już za tydzień w Diamentowej Lidze w Londynie - tam znów, po raz trzeci, zmierzy się z Marileidy Paulino. A Dominikanka "rozbiegała" się już na dobre. I udowodniła to w piątkowych zawodach w Monaco, które Polka opuściła.
Diamentowa Liga. Marileidy Paulino z kolejnym rekordem mityngu. Świetny bieg Aaliyah Butler
Niespełna dwa tygodnie temu Dominikanka przebiegła w Paryżu jedno okrążenie w czasie 48.48 s - to rekord całej Diamentowej Ligi w jej historii. A Bukowiecka była o niemal 2,5 s wolniejsza, wtedy pojawił się niepokój o dyspozycję Polki.

W Monaco Paulino zaczęła bieg bardzo spokojnie, może nawet za spokojnie, skoro w połowie dystansu zajmowała piąte miejsce, a na wyjściu na prostą byłą czwarta. Tyle że później pokazała moc, której nie ma nikt inny. Traciła po 300 metrach do świetnie dysponowanej Aaliyah Butler 39 setnych, na mecie miała 0.17 s zapasu. Wygrała w 48.67 s - o trzy dziesiąte poprawiła rekord mityngu Shaunae Miller-Uibo, mistrzyni olimpijskiej z Tokio (2021), która ostatnio przestawiła się na dystans 200 metrów. Butler finiszowała w 48.84 s, a to oznacza, że w historycznych tabelach zepchnęła Polkę na 17. pozycję. Rekord kraju Bukowieckiej to 48.90 s.
Z dużym zainteresowaniem śledziliśmy jednak starty Lurdes Glorii Manuel i Lieke Klaver, bo to będą, obok Henriette Jaeger i Amber Anning, główne rywalki Bukowieckiej w ME. Młoda Czeszka, w niedzielę skończy 21 lat, znów spisała się wyśmienicie. Halowa mistrzyni świata przez 250 metrów prowadziła, później spadła za Butler, na ostatnich 60 metrach - za Paulino. Tego morderczego finiszu nie wytrzymała, ale i tak była bliska pobicia życiówki - zajęła trzecie miejsce z wynikiem 49.44 s.
Wysokie tempo narzuciła też Klaver, ale do tego można się już przyzwyczaić. Tym razem Holenderka "słabła" jednak nieco wolniej, walczyła do samego końca. I wyrównała rekord życiowy - 49.58 s dało jej piątą pozycję.
Można więc powiedzieć, że na miesiąc przed kluczowymi zawodami rywalki Bukowieckiej są w znakomitej dyspozycji. Bukowiecką czeka zaś teraz start w Londynie (18 lipca), a później już mistrzostwa Polski (24-26 lipca).















