Reklama

Reklama

Piotr Małachowski: W Afryce chodziłem spocony i niewyspany

Piotr Małachowski zakończył przedsezonowe zgrupowanie w Kalifornii i jest zadowolony z przygotowań. Nie żałuje, że wybrał USA zamiast RPA.

Wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław) jest bardzo zadowolony z przygotowań do sezonu. Teraz czeka go zgrupowanie w Portugalii, a 6 maja pierwszy start - w Diamentowej Lidze w Dausze.

- Plan treningowy na zgrupowanie w Chula Vista w Kalifornii zrealizowałem w stu procentach. Jestem bardzo zadowolony, że zdecydowałem się tam pojechać. Świetny klimat, ludzie i warunki. Olbrzymi kompleks, gdzie wszyscy mają swobodę w treningu. Jest kilka rzutni, stadion lekkoatletyczny, hala, siłownie, a do tego odnowa biologiczna dostępna cały czas - ocenił Małachowski.

Reklama

Mistrz świata z Pekinu (2015) do Stanów Zjednoczonych poleciał bez trenera. Witold Suski w tym czasie z grupą, w której znajduje się m.in. brązowy medalista MŚ i ME Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki), poleciał do RPA.

- Nie lubię Afryki, nie trenuje mi się tam dobrze. Ważę 135 kg, a tam jest po 40 stopni ciepła. Jest mi ciągle gorąco, niewygodnie. Wiecznie chodzę spocony i niewyspany. Stwierdziłem, że Chula Vista będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Z perspektywy czasu wiem, że dobrze zrobiłem, bo panował w RPA jakiś wirus i wszyscy się pochorowali. Mieli biegunkę, gorączkę i wymiotowali - powiedział Małachowski.

W USA pomagał mu trener Anity Włodarczyk Krzysztof Kaliszewski, ale także mistrz olimpijski z Montrealu (1976) Amerykanin Mac Wilkins.

- W dużej mierze trenowałem sam. Krzysiek i Mac pomagali mi w nagraniu filmików do celów szkoleniowych. To był bardzo fajnie spędzony czas i ciężka praca za mną - zaznaczył.

Rekordzista Polski w rzucie dyskiem (71,84) jest bardzo zadowolony z obecnych osiągnięć na treningach.

- Jest najlepiej od lat na tym etapie przygotowań. Odległościowo - super i bardzo dobrze. Trzeba technicznie poprawić jeszcze parę rzeczy, ale jestem na dobrej drodze. Jak na ten okres przygotowań, mam najlepszą formę od lat - przyznał.

Teraz do 10 kwietnia przebywać będzie w Warszawie. Później na trzy tygodnie wyjedzie do Portugalii. To będzie ostatnie zgrupowanie Małachowskiego przed sezonem.

- Jeszcze 9 kwietnia wystąpię w biegu z okazji jubileuszu 1050. rocznicy chrztu Polski. To rywalizacja na dystansie 1050 metrów na stadionie warszawskiej AWF. Nagle z ważącego 135 kg dyskobola wszyscy chcą zrobić biegacza. Mam nadzieję, że im się nie uda, choć w takich uroczystościach chętnie wezmę udział - dodał.

Mistrz Europy z Barcelony (2010) na razie nie myśli jeszcze o zakończeniu kariery.

- Tak naprawdę to nikt nigdy nie chce jej kończyć, bo jest to po prostu fajne zajęcie. Jak nie ma rodziny, to trochę łatwiej jest wszystko pogodzić, ale jak pojawia się dziecko, robi się coraz ciężej. Na razie jednak nie kalkuluję. Nie wiem, czy Rio to moje ostatnie igrzyska, czy dam radę jeszcze trenować do kolejnych w Tokio. Nie myślę o tym w tej chwili. Będzie, co będzie - skomentował.

Na razie nie ma jeszcze konkretnych planów startu.

- Pierwszy start mam 6 maja w Katarze, później Tokio, Birmingham, Rzym, choć pewny jest mój udział tylko w zawodach w Katarze. Reszta jest jeszcze dogadywana. Jestem jednak zdania, że nawet w sezonie olimpijskim trzeba startować normalnie. Nie ma co ograniczać mityngów. Trenujemy po to, by rywalizować, a nie po to, by raz wystąpić. Zobaczymy jednak jak będzie przebiegać sezon, może będzie trzeba coś odpuścić - zakończył.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy