Reklama

Reklama

Piotr Małachowski: Rzut życia mam już za sobą

Dyskobol Piotr Małachowski liczy w trakcie mistrzostw Europy w Zurychu na zaciętą rywalizację z Robertem Hartingiem. Czuje się przygotowany, ale wie, że złoto będzie bardzo trudno zdobyć. Zwłaszcza, iż ma świadomość, że rzut życia ma już za sobą.

PAP: We wtorek zaczyna pan najważniejszy start sezonu - w mistrzostwach Europy w Zurychu. Jak minęły przygotowania?

Piotr Małachowski: - W listopadzie zostałem ojcem. Nie było łatwo, ale nie ma co narzekać. W takich chwilach wszystko się zmienia. Człowiek nagle dorasta. Całkowicie zmienia się podejście do niemal wszystkiego. O sam sport chyba to jednak w moim przypadku nie zahaczyło. Zwłaszcza w trakcie zawodów - adrenalina i agresja nadal są bardzo duże. Z kolei jak jest jakiś dobry wynik, dzwoni się do domu i fajnie wtedy usłyszeć jego głos.

Reklama

W tym sezonie jest pan liderem europejskich tabel. Udał się panu rzut w Halle na 69,28 m.

- Dobrze powiedziane - udał się. I dokładnie tak było. To było szczęście. Może się powtórzy, ale tego oczywiście nie wiem.

Pana największym rywalem w Zurychu będzie po raz kolejny mistrz olimpijski, świata i Europy Niemiec Robert Harting. Aż by się chciało powiedzieć, gdyby nie on...

- Może i tak, ale mi się wydaje, że to jest właśnie w tym wszystkim takie piękne. Jest rywalizacja. Poza tym, jeśli ja wygram to będzie mój spory sukces, a dla niego będzie to duża porażka. Jak on ze mną przegra to na pewno będzie bardziej zły, niż ja bym był. Bo ja tak naprawdę jestem przyzwyczajony do tego, że on jest przede mną. Z kolei jak ja już zwyciężam, to ten sukces smakuje niesamowicie.

Harting od lat wygrywa praktycznie wszystko. Czym tkwi jego recepta na sukces? To tylko kwestia szczęścia?

- Zdecydowanie nie. On jest niezaprzeczalnie numerem jeden od kilku lat. To jest niepodważalne i na pewno nie jest to wyłącznie dlatego, że ma szczęście. On jest po prostu najlepszy.

W Zurychu też tak będzie?

- Zobaczymy, w końcu po coś też tam jadę. Mam nadzieję, że będzie fajna rywalizacja.

Czy zatem rzut dyskiem to jest w tej chwili tylko Harting i Małachowski?

- Pewnie, że nie. Tak naprawdę, to właśnie zbliża się zmiana warty. Pojawił się bardzo dobry Belg Philip Milanov, Litwin Andrius Gudzius, niesamowicie mocny powinien być Niemiec Martin Wierig. Nie można zapomnieć o Polakach - chociażby o Robercie Urbanku. My się starzejemy, a oni dorastają. Oni wchodzą w ten okres, kiedy zaczyna się rzucać daleko.

Mistrzostwa Europy przez wielu traktowane są jako impreza niższej kategorii, gdzie pokazać mogą się młodzi. W rzucie dyskiem mężczyzn tak nie do końca jest...

- Te zawody niczym się nie różnią od igrzysk olimpijskich, czy mistrzostw świata, bo startują dokładnie ci sami zawodnicy. Wśród dyskoboli rządzą Europejczycy.

Mówi się, że każdy sportowiec, by robić postępy potrzebuje co roku nowych bodźców. Pan trenuje już wiele lat i chyba nie jest łatwo znaleźć coś takiego. Mylę się?

- To jest prawda, ale ja sobie w tym roku sam taki bodziec sprawiłem. Jest nim dziecko. Naprawdę wszystko się zmieniło. Trudniej było wyjechać na zgrupowanie, a z drugiej strony właśnie tam mogłem porządnie trenować. Wiedziałem jednak, że jak wrócę po trzech tygodniach to niemowlak całkowicie się zmienia. Takie banalne sprawy - wyjeżdżam - ma dwa zęby, wracam - ma już pięć.

- Rzut dyskiem to konkurencja dla zawodników doświadczonych czy raczej młodych?

- Bywa różnie. Teraz potrafię na pewno znacznie lepiej wykorzystać pewne warunki. Wiem, jak ułożyć dysk, jak nie podchodzić z agresją do rywalizacji, ale determinacją. Tego człowiek uczy się z czasem. Ja osobiście będę miał pewnie już niedługo problem, bo rzucam z szybkości, a ta z wiekiem raczej się nie zwiększa.

Czyli najlepszy wiek już za panem?

- Tego nie można ocenić, ale wiem, że na pewno rzut życia już oddałem. Tego jestem pewien na 100 procent.

To znaczy, że rekordu Polski w pana wykonaniu już nie zobaczymy?

- Nie ma na to szans. Teraz skupiam się na walce o medale, a nie o odległości.

Rozmawiała Marta Pietrewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje