Reklama

Reklama

Piotr Małachowski rozpoczyna sezon i marzy o rzutach ponad 70 metrów

​Dobrze przepracowany okres przygotowawczy, brak kontuzji i więcej oddanych rzutów dyskiem - dzięki temu wicemistrz olimpijski z Pekinu Piotr Małachowski znowu ma stanąć na podium mistrzostw świata. Sezon rozpocznie od mityngu Diamentowej Ligi w Szanghaju.

- W końcu udało mi się przetrenować bez żadnych "rewelacji" zdrowotnych cały okres przygotowawczy, więc jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że w końcu uda się przekroczyć granicę 70 metrów - powiedział wicemistrz świata z Berlina (2009).

Spokój nieco mąci mu ból biodra, który pojawił się w ostatnich dniach. I choć dokładne badania nie wykazały niczego niepokojącego, to...

- Jednak dokucza. Może nie jest to ból, który uniemożliwia mi trening, ale sprawa przeciążeniowa. Musieliśmy trochę odpuścić, dać pooddychać organizmowi - dodał.

Obecnie Małachowski przebywa w Spale. Tam pozostanie aż do wylotu do Szanghaju, gdzie 19 maja w mityngu Diamentowej Ligi rozpocznie sezon.

- Do tego czasu wszystko powinno być już ok. Na razie jeszcze nie ma wielkiego stresu. Najważniejsze będą sierpniowe mistrzostwa świata w Moskwie. Tam mam rzucić najdalej i celuję w złoto. Oczywiście, jak będzie srebro czy brąz też nie będę płakał, ale jestem zawodnikiem na takim poziomie, że powinienem walczyć wyłącznie o najwyższe cele - zaznaczył.

Do niego należy rekord Polski - 69,83. Tak daleko rzucił w 2010 roku. Wówczas też zdobył w Barcelonie tytuł mistrza Europy, ale później rozpoczęły się problemy ze zdrowiem. Nie mógł dojść do siebie, trenował lżej, przeszedł kilka operacji. Teraz ma nadzieję wrócić do dalekiego rzucania.

- Wiem, że mnie na to stać, bo na zajęciach potrafiłem oddać kilka prób w okolicach 70 m. Pobiłem również kilka treningowych życiówek. Wyglądało to bardzo optymistycznie. Nie wprowadziliśmy żadnych nowości, bazowaliśmy na tym, co mamy sprawdzone od lat. W tym roku oddałem jedynie więcej rzutów dyskiem niż kuleczkami - przyznał podopieczny trenera Witolda Suskiego.

Zawodnik WKS Śląsk Wrocław stawia przede wszystkim na mistrzostwa świata, ale na początku sezonu zamierza startować często. Na pewno wystąpi w Szanghaju, na mityngu w Czechach i uda się do amerykańskiego Eugene.

- Kalendarz będziemy modyfikować, gdyby się okazało, że jednak forma nie jest taka, jak być powinna czy będę popełniał jakieś błędy. Wówczas ponownie skupię się na treningu. Najważniejszą dla mnie imprezą będą MŚ, dlatego zrobię wszystko, by właśnie tam zaprezentować się z najlepszej strony - podkreślił.

Szanghaj będzie drugim mityngiem Diamentowej Ligi. Cały cykl rozpocznie się w piątek rywalizacją w Dausze. Do Chin oprócz Małachowskiego pojedzie również inny dyskobol Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki).

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: piotr małachowski | Diamentowa Liga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje