Reklama

Reklama

Piotr Małachowski: #KiedyBędzieNormalnie wrócę do treningów

- Na pewno będę miał już do wszystkiego większy dystans. Po pandemii więcej czasu chcę spędzać z najbliższymi, a ten obecny nie do końca jest stracony. Mogę na przykład bardziej zaangażować się w rozwój syna, obserwować jak rośnie, jak maluje i jak się bawi. Obecnie lubię oglądać serial o Michaelu Jordanie, a #KiedyBędzieNormalnie to wrócę do treningów – mówi w rozmowie z Interią dwukrotny wicemistrz olimpijski i mistrz świata w rzucie dyskiem Piotr Małachowski.

- Teraz najbardziej brakuje mi wolności, że nie mogę robić tego co chcę. Muszę zadbać, żeby rodzina i znajomi  byli zdrowi dlatego powstrzymuję się od robienia wielu rzeczy. Brakuje mi spotkań z rodziną, treningu z prawdziwego zdarzenia. Nigdzie nie wychodzimy, nie wyjeżdżamy, czasami tylko idę do sklepu lub wybieramy się na rower z partnerką i synem - powiedział.

Piotr Małachowski dostrzega pozytywne strony pandemii. Wreszcie może spędzać więcej czasu na zabawach z pięcioletnim synkiem Henrykiem.

- Poznaję bardziej moją rodzinę. Dostrzegłem, że syn bardzo się rozwinął, nie było mnie za bardzo wtedy, kiedy uczył się chodzić i mówić, dlatego teraz nadrabiam ten stracony czas. Cieszę się, że potrafię go czymś zainteresować, że mogę mu pokazać mój sport, ale też inne dyscypliny - podkreślił.

Reklama

Mistrz świata w rzucie dyskiem z 2015 roku w kwietniu przeszedł zabieg czyszczenia kolana. W sierpniu po igrzyskach w Tokio miał zakończyć bogatą w sukcesy karierę, przełożenie igrzysk spowodowało, że przynajmniej przez rok będzie jeszcze kontynuował starty. Póki co nie odbył jeszcze rozmowy z trenerem Gerdem Kanterem, z którym umowa kończy się właśnie w sierpniu.

- Obecnie jestem w procesie rehabilitacji, w stu procentach skupiam się na powrocie do zdrowia i przygotowaniach do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio. Mój dzień w dużej mierze wypełnia też odrabianie lekcji z synem - stwierdził.

Piotr Małachowski we wrześniu planuje wziąć ślub. Z powodu pandemii, jak na razie, nie można jednak organizować większych imprez niż dla 50 osób, dlatego data wesela nie jest jeszcze ostatecznie ustalona. Niewykluczone, że termin ślubu zostanie przesunięty, choć przyszła młoda para nie chce zmieniać planów. W trudnych chwilach jednemu z najlepszych dyskoboli na świecie pomaga właśnie partnerka i syn.

- Widzę, że Henryk ma naprawdę bardzo fajną duszę i pięćdziesiąt pomysłów na minutę. Zawsze coś kombinuje, wszystko się mu przydaje, nie możemy wyrzucić do kosza nawet wydaje się zbędnego pudełka. On niczego nie wyrzuca, to też uświadamia mi, że czasami warto dać jakiejś rzeczy jeszcze drugie życie. Nie jestem majsterkowiczem, ale on pokazuje mi, że czasami warto coś naprawić, niekoniecznie musimy kupować nowe przedmioty. W tych trudnych sytuacjach z synem jest śmiesznie i wesoło, sam namawia mnie i mobilizuje do jeszcze większej aktywności fizycznej - wyznał.

Czy jakaś książka lub film pozwoliły Piotrowi Małachowskiemu zapomnieć o koronawirusie? Coś szczególnie może polecić?

- W dobie pandemii nie da się zapomnieć o koronawirusie natomiast mogę polecić książkę "Walka o pieniądz". Jeśli chodzi o film to oglądam obecnie serial o Michaelu Jordanie pokazujący jakim był na co dzień sportowcem i jakim jest człowiekiem. Dowiedziałem się, że był strasznym egoistą. Nie wiem, czy to jest dobre, czy złe, być może pozwoliło mu dojść do miejsca, w którym jest - powiedział.

Według Piotra Małachowskiego pandemia uświadomiła wielu ludziom, że nie dostrzegaliśmy tego, co do tej pory mieliśmy.

- Epidemia pokazała, że życie trochę przelatywało nam przez palce, że chyba niepotrzebnie zawsze wszystko robiliśmy w biegu i w pośpiechu. Ten czas pokazał mi na przykład moje braki, uświadomił jak jestem słaby, chyba jak większość ludzi. Po 22 latach treningu zdałem sobie sprawę, że bez siłowni nie jestem w stanie nic zrobić. Nie mam sztangi, hantli, niby z pozoru mały problem - zamknięta hala, a tak naprawdę mam związane ręce - zaznaczył.

Piotr Małachowski zdradził Interii, co zrobi kiedy będzie już normalnie.

- Na pewno wrócę do sportu i do treningów. Henryk jest już na tyle duży, że pojedzie ze mną na zajęcia, coraz więcej rozumie, wie jak mniej więcej to wszystko wygląda, będę miał dodatkową motywację i radość. Poza tym, na pewno chcę jeszcze więcej czasu spędzać z najbliższymi. Wrócę do normalnego życia, ale już z większym dystansem, nie w ciągłym biegu i zapominaniu o sobie i rodzinie. Myślę, że do wszystkiego będę miał już większy dystans.

Zbigniew Czyż

Artykuł powstał w ramach akcji portalu Interia #KiedyBędzieNormalnie, w której przedstawiciele świata kultury i sportu dzielą się z czytelnikami portalu swoimi refleksjami na temat obecnej sytuacji, zdradzają za czym tęsknią i czego im brakuje najbardziej, jak radzą sobie ze stresem oraz jakie mają plany na czas po pandemii.

W naszej akcji udział również wzięli:

Radosław Majdan

Iga Świątek

Urszula Radwańska

Krzysztof Włodarczyk

Zbigniew Boniek

Mariusz Czerkawski

Łukasz Orbitowski

Emilian Kamiński

Mateusz Damięcki

Tomasz Jakubiak

Kuba Sienkiewicz

Jan Wieczorkowski

Michał Bajor

Mateusz Janicki

Andrzej Krzywy

Barbara Wrońska

Gaba Kulka

Piotr Rubik

Janusz Leon Wiśniewski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL