Reklama

Reklama

Piotr Małachowski gotowy do nowej roli ojca

Urządzanie pokoju dla dziecka, wizyty w szkole rodzenia, zakupy wózka, łóżeczka, ubranek... - w ten sposób ostatnie dni spędzał wicemistrz olimpijski i świata w rzucie dyskiem Piotr Małachowski. Czuje się gotowy do roli ojca. Syn ma się urodzić 11 listopada.

- Jeszcze nie wiemy do końca jak go nazwiemy. Na pewno na drugie dostanie Jerzy, po dziadku mojej partnerki Kasi. Ja bym chciał, żeby miał na imię Henryk, ale nie wiem, czy uda mi się przekonać mamę dziecka - powiedział na trzy tygodnie przed narodzeniem dziecka Małachowski.

Jednocześnie podkreślił, że treningi nadal traktuje poważnie i nawet teraz rusza się 4-5 razy w tygodniu. - W Biegu Niepodległości nie startuję w tym roku, ale spokojnie dałbym radę przebiec ten dystans. Cały czas się ruszam. Jednak tym razem zrezygnuję, bo właśnie 11 listopada jest termin porodu - zaznaczył.

Małachowski i jego partnerka są już przygotowani na pojawienie się nowego członka rodziny. Pokoik dla dziecka jest gotowy. Ubranka, wanienka i łóżeczko kupione.

- Oczywiście uczestniczyłem w tym wszystkim. Nie lubię zakupów, więc trudno powiedzieć, żeby mi się to podobało, ale jakiś urok w tym jest. Dopiero jak skręciłem łóżeczko, dotarło do mnie, że to dzieje się naprawdę i to już za chwilę - za trzy tygodnie, a nie za pół roku - przyznał mistrz Europy z Barcelony.

Zawodnik WKS Śląsk Wrocław zamierza syna sam kąpać i ubierać. - Chcę pomagać przy wszystkim. Chcę aktywnie uczestniczyć w jego wychowaniu. Chodziłem do szkoły rodzenia, wiem jak ubrać, wykąpać dziecko, ale w praktyce pewnie będzie gorzej. Będę próbował i w końcu się uda.

- Choć oczywiście wiele się zmieni. Nie będę trenował na początku dwa razy dziennie, a tylko raz. Nie będę także wyjeżdżał tak często na obozy klimatyczne. Zrezygnowaliśmy już ze zgrupowania w grudniu, a do RPA w styczniu lecę na trzy a nie cztery tygodnie. Chcę jak najwięcej czasu spędzać w Warszawie, a jak będę wyjeżdżał do Spały, to chciałbym zabierać Kasię i syna - zaznaczył.

Małachowski po raz pierwszy od lat w przerwie między sezonami nie poddał się żadnej operacji. - Na szczęście w tym roku nic się nie działo. Nic mnie nie boli, więc nie było takiej potrzeby. Teraz dużo śpię, bo wiem, że później może mi tego brakować - dodał.

Cele sportowe się nie zmieniają - chce zdobywać medale i bić kolejne rekordy Polski. - Mam nadzieję, że się uda. Na pewno motywacji, zaangażowania czy chęci do pracy mi nie zabraknie. Ambicje pozostaną duże i zamierzam walczyć o medal mistrzostw Europy - podkreślił.

Dowiedz się więcej na temat: piotr małachowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje