Reklama

Reklama

Piotr Małachowski: Byłem zawstydzony. Nie jestem przyzwyczajony do pierwszego miejsca

- Byłem trochę zawstydzony, nie jestem przyzwyczajony do pierwszego miejsca. Rzadko zdarza mi się stawać na najwyższym stopniu podium. Zawsze to Niemiec Robert Harting jest tym pierwszym. Teraz się udało i fajnie było - powiedział po dekoracji medalowej Piotr Małachowski.

- Rzadko zdarza mi się stawać na najwyższym stopniu podium. Zawsze to Niemiec Robert Harting jest tym pierwszym. Teraz się udało i fajnie było - podkreślił. 

Reklama

Większe emocje czuł jednak zaraz po konkursie. 

- Jakieś dwie godziny trwało zanim dotarło do mnie, że zdobyłem w końcu ten upragniony złoty medal. Mazurek Dąbrowskiego to jedno, ale jak spojrzałem na dwie powiewające flagi, to sobie pomyślałem, że fajnie by było zobaczyć tam trzy" - powiedział tuż po dekoracji Małachowski (WKS Śląsk Wrocław). 

Medale polskim dyskobolom wręczyła siedmiokrotna medalistka olimpijska Irena Szewińska. 

- To wielki zaszczyt odebrać od takiej osobistości krążki. Chciałbym mieć tyle medali mistrzostw świata, co pani Irena z igrzysk - wyjawił Małachowski. 

Nie może się już doczekać, kiedy wróci do domu, przytuli syna i wyśpi się we własnym łóżku. 

- Już rozmawiałem z synkiem przez kamerkę. Spytałem się go, gdzie jest tata, a on pokazywał na telewizor. Trochę to słabe, ale na razie tak musi być. Mam dla niego pamiątki, no i medal. Mam nadzieję, że do Chin kiedyś jeszcze wrócę, ale nie jako sportowiec, aby pozwiedzać, bo to bardzo ciekawe miejsce - zaznaczył. 


Najważniejsze teraz będą dla niego przygotowania do przyszłorocznych igrzysk w Rio de Janeiro. 

- Gdy tam na podium usłyszę Mazurka Dąbrowskiego będzie super. Wydaje mi się, że jeśli zdrowie pozwoli, jestem w stanie rzucać 70 metrów - ocenił. 

Medal z mistrzostw świata zostawi u swojej mamy w Bieżuniu. - Ona lubi takie gadżety - śmiał się Małachowski, dwukrotny wicemistrz świata (2009, 2013). 

Z dwóch medali dla Polski cieszył się Urbanek. 

- Jest po prostu super i cieszę się niesamowicie. Wszystko do mnie dociera. Zwłaszcza, że zasłużyłem sobie na ten medal. Jestem bardzo zadowolony i dumny - powiedział.

 Teraz najważniejsza dla niego pozostaje praca nad techniką. 

- Jest co poprawiać. Mam nadzieję, że zbuduję formę lepszą niż w tym sezonie i będę pewniejszy technicznie. Wtedy będzie dobrze. Chciałbym ustabilizować się na rzutach w granicach 66-67 metrów - przyznał. 

Polacy z Pekinu wrócą z ośmioma medalami. Pod względem liczby miejsc na podium, wyrównali rekord z Berlina (2009). W stolicy Niemiec były one jednak mniej cenne. 

Tym razem udało się wywalczyć trzy złote: w rzucie młotem Anita Włodarczyk (Skra Warszawa) i Paweł Fajdek (Agros Zamość) oraz Małachowski; jeden srebrny - w biegu na 800 m Adam Kszczot (RKS Łódź) oraz trzy brązowe: tyczkarze Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) i Piotr Lisek (OSOT Szczecin) oraz w Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki). 

Z Pekinu - Marta Pietrewicz 

Dowiedz się więcej na temat: piotr małachowski | Robert Urbanek | lekkoatletyczne MŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje