Piotr Lisek już po debiucie w nowej roli. "Cel wykonany"
Piotr Lisek w ostatnich tygodniach nie mógł narzekać na nadmiar szczęścia. Ogromny pech przytrafił mu się podczas mityngu w Karlsruhe, gdzie w trakcie lotu pękła mu tyczka, a odprysk uszkodził lewą dłoń. Krótce potem nasz reprezentant zamieścił w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym poinformował, że jest zmuszony przedwcześnie zakończyć sezon halowy. Kontuzja nie przeszkodziła mu jednak w spróbowaniu swoich sił w innego rodzaju sportowej rywalizacji.

Piotr Lisek to postać doskonale znana fanom lekkiej atletyki. 33-latek specjalizujący się w skoku o tyczce na swoim koncie ma naprawdę imponujące sukcesy, w tym między innymi trzy medale mistrzostw świata, dwa medale halowych mistrzostw świata oraz pięć medali halowych mistrzostw Europy, w tym jeden w kolorze złotego wywalczony w Belgradzie w 2017 roku.
Niestety, ten rok już od samego początku nie układał się po myśli naszego tyczkarza. W pierwszych mityngach skakał daleko od poziomu 5.70 m, do którego przyzwyczaił już kibiców. Ci podejrzewali, że 33-latek potrzebuje czasu, aby na dobre się rozkręcić i znów błyszczeć na lekkoatletycznej arenie. Niestety podczas mityngu w Karlsruhe rekordzista Polski w trakcie jednego ze skoków doznał bolesnego wypadku - w locie pękła mu tyczka, a odprysk uszkodził lewą dłoń.
Polak miał nadzieję, że uraz nie będzie poważny, jednak wkrótce potem za pośrednictwem mediów społecznościowych ogłosił, że zmuszony jest przedwcześnie zakończyć sezon halowy i zrezygnować z udziału w halowych mistrzostwach kraju.
Piotr Lisek zadebiutował w zawodach HYROX. "Teraz mam tylko chrapkę na więcej"
Problemy ze zdrowiem nie oznaczały jednak całkowitej rezygnacji z aktywności fizycznej. Choć w ostatnich tygodniach nie mogliśmy go obejrzeć na hali, 33-latek w pocie czoła przygotowywał się do innego sportowego wyzwania. Jak się bowiem okazało, postanowił on spróbować swoich sił w zawodach Hyrox. Halowy mistrz Europy z 2017 roku wystąpił w ten weekend na Stadionie PGE Narodowym podczas zawodów Hyrox w kategorii Hyrox Men Pro.
Już w debiucie udało mu się ukończyć rywalizację z naprawdę imponującym czasem - 1:11:19. Co prawda pozwoliło mu to zająć odległe, 257. miejsce, jednak wynik ten jak na zawodnika, który do tego typu zmagań przystąpił po raz pierwszy, może mieć on powód do dumy.
"Hyrox to jest przede wszystkim bieganie, a między tymi bieganiami macie osiem stacji, na których wypruwacie flaki i nie macie siły już późnej biec. Moje założenie było, żeby pobiec poniżej 1 godziny 12 minut, bo mój znajomy mnie namówił właśnie na PRO i on pierwszy zrobił 1 godzina 12 minut , więc udało się, cel wykonany. No i teraz mam tylko chrapkę na więcej" - wyznał Lisek, cytowany przez Radio Szczecin.













