Pierwszy taki konkurs Włodarczyk od niemal 9 lat. Jeden rzut i już rekord
28 sierpnia minie 10 lat od chwili, gdy tuż po powrocie z igrzysk w Rio de Janeiro Anita Włodarczyk na Stadionie Narodowym posłała młot na 82.98 m - do dziś to rekord świata. Rok później znów rzucała w stolicy i... zniknęła z niej na niemal dziewięć lat. A teraz wróciła, by uczcić pamięć tragicznie zmarłego w zeszłym roku Jakuba Pracharczyka, zdolnego młociarza. I już w pierwszej kolejce wskoczyła na szczyt polskich tabel w 2026 roku. A później dołożyła do tego jeszcze niemal dwa metry.

Pod koniec sierpnia zeszłego roku pod Lesznem zginął w wypadku awionetki Jakub Pracharczyk - jeden z najzdolniejszych młociarzy młodego pokolenia. To była wielka tragedia dla całej sportowej Polski.
Dziś na obiektach Skry Warszawa odbył się 1. Memoriał Jakuba Pracharczyka - w miejscu szczególnym dla jego rodziny, ale także i Anity Włodarczyk. Bo choć nasza gigantka pochodzi z Rawicza, a szlify zdobywała w Poznaniu pod okiem trenera Czesława Cybulskiego, to jednak przez lata reprezentowała właśnie Skrę Warszawa. I w stolicy 10 lat temu pobiła rekord świata, do którego nikt nie zdołał się nawet zbliżyć. Choć powolutku próbuje to czynić mistrzyni olimpijska i świata Camryn Rogers.
Dziś Anita wróciła do stolicy, by - po dziewięciu latach przerwy - znów walczyć w konkursie. Wtedy, 15 sierpnia 2017 roku w memoriale Kamili Skolimowskiej rzuciła 79.80 m. I oczywiście wygrała. Teraz takie wyniki to raczej sfera marzeń, mówimy przecież o zawodniczce, która wkrótce skończy 41 lat. Choć były pogłoski, że Anita znakomicie przygotowała się siłowo do tego sezonu. A największa forma ma przyjść dopiero w połowie sierpnia w Birmingham, podczas mistrzostw kontynentu. I kto wie, czy nie będzie tam poważną kandydatką do kolejnego złota.
1. Memoriał Jakuba Pracharczyka. Rekord sezonu Anity Włodarczyk
Na Skrze miała też sezon zacząć Malwina Kopron, jej w stawce jednak nie było. Pojawiła się zaś siostra Jakuba Pracharczyka Maria, rzucająca już seniorskim młotem. 18-latka uzyskała 54.89 m. Jej brat-bliźniak Jan występował w rywalizacji juniorów, oboje zaś są zawodnikami Skry.

Z uwagą patrzyliśmy jednak na to, co w Warszawie pokaże Włodarczyk. Jeszcze w zeszłym tygodniu trenowała w upalnej Dosze, teraz w Polsce są podobne temperatury. A ona ciepło lubi. Zaczęła od 71.20 m - i to już był znakomity prognosty. 19 cm dalej niż w wygranym dwa tygodnie temu konkursie w Nowym Tajpej w Tajwanie. I 16 cm dalej od najlepszego wyniku Polki w tym roku - Ewy Różańskiej. A później było jeszcze lepiej, niemal w każdej próbie. 72.99 m - 71.56 m - 72.98 m - 70.89 m - 71.52 m. Zasłużone pierwsze miejsce, a przecież forma dopiero ma iść w górę. Za tydzień, w memoriale Czesława Cybulskiego na poznańskim Golęcinie, znów może nastąpić poprawa.
Ponad 70 metrów uzyskały też dwie inne kandydatki do występu w Birmingham. Aleksandra Śmiech posłała młota tylko o kilkanaście centymetrów bliżej niż parę dni temu w Maladze (70.73 m) - to jej trzeci wynik w karierze. A Różańska - 70.24 m. I to również cieszy w kontekście dalszej części sezonu.











