Pierwsza próba Bukowieckiego i 1 cm od rekordu sezonu. Historyczny konkurs kulomiotów
Konrad Bukowiecki nie był zaliczany do grona faworytów w konkursie kulomiotów, ale już po pierwszej próbie mógł być z siebie dumny. 20.62 m - to wynik zaledwie o 1 cm gorszy od tego, który był jego najlepszym w sezonie. I dawał nadzieję na coś więcej później. Tyle że tego "coś więcej" już nie było. Ale konkurs i tak przeszedł do historii. Za sprawą Toma Walsha, który swój pierwszy medal HMŚ zdobył 12 lat temu w Sopocie. A teraz dokonał rzeczy całkowicie niebywałej.

Wśród 17 uczestników konkursu kulomiotów w halowych mistrzostwach świata Konrad Bukowiecki miał... trzynasty wynik. Jego 20.63 m z Belgradu na żadnym rywalu nie robiło wrażenia. Nie było takiego wyskoku jak rok temu, gdy tuż przed docelowymi imprezami w Apeldoorn i Nankinie posłał kulę na 21.32 m, właśnie w Toruniu. A później w Holandii i Chinach był duży zawód: albo brak finału, albo same spalone próby.
W tym sezonie był za to bardzo równy, przed tygodniem w Nikozji wygrał konkurs w Pucharze Europy w rzutach z rezultatem 20.43 m, zapewnił sobie ten sukces w ostatniej serii. Pokonał Nicka Ponzio, który tu też stanął w kole. Ale co ważniejsze: nasz znakomity kulomiot w każdym ze swoich siedmiu konkursów uzyskiwał wyniki ponad 20-metrowe.
I można było wierzyć, że na trzech kolejkach tym razem się nie skończy. A już zwłaszcza po pierwszej serii, po której Polak zajmował trzecie miejsce.
Halowe mistrzostwa świata. Konrad Bukowiecki wśród 17 uczestników. Pierwsza seria i już duże nadzieje
Zasady w mistrzostwach świata, tak tych na stadionie, jak i w hali, są takie, że... z najdalszymi rzutami nie można czekać do końca. Po trzech seriach w zmaganiach zostaje tylko najlepsza dziesiątka, po czterech - ósemka. A ostatnią, szóstą próbę, dostaje wyłącznie sześciu najlepszych.

Bukowiecki pchał jako dziewiąty - posłał kulę na 20.62 m. To wynik zaledwie o 1 cm gorszy od jego rekordu sezonu. I po pierwszej pełnej już kolejce dawał trzecie miejsce, tylko za Jordanem Geistem (21.64 m) i Scottem Lincolnem (20.98 m).
Po drugim pchnięciu już tej radości jednak nie było, pojawiła się za to złość i uderzanie pięścią w dłoń. 20.26 m - taki wynik pokazał się na tablicy. Konrad spadł na szóste miejsce, ale tuż za nim byli: Leonardo Fabbri i Roger Steen, czyli tegoroczni 22-metrowcy.
Steen rzeczywiście w trzeciej serii poprawił się, na 21.17 m. I to właściwie dawało niemal pewność, że znajdzie się w najlepszej szóstce.
Polak został w najlepszej "10", miał zagwarantowaną czwartą kolejkę. Spadł na ósmą pozycję, ale po tych czwartych podejściach wciąż ją zajmował. Był więc i w piątej serii, razem z Leonardo Fabbrim. Tyle że zawodnik AZS UWM Olsztyn już się nie poprawiał, nie trafiał w kulą, posyłał ją gdzieś w bok, nawet poza sektor. Trzy ostatnie podejścia palił, skończył na tej ósmej pozycji. A zaraz po nim odpadł Fabbri, to byłą spora sensacja.
Bukowiecki pokonał jednak wicemistrza świata z Tokio Uzielan Munoza, ale też mistrza Europy z Apeldoorn Andrei Toadera. To trzeba docenić. - Czułem się znakomicie, ta hala, ta ludzie. Cieszę się, ze wróciłem do TOP 8 - mówił Bukowiecki w TVP Sport, choć też czuł niedosyt.
Na szczycie trwała zaś walka gigantów. Nie na poziomie 22 metrów, jak na początku lutego. W piątej serii Tom Walsh posłał kulę na 21.66 m, przeskoczył o 2 cm Jordana Geista. A walczył o coś wielkiego - siódmy indywidualny medal w HMŚ, czwarty już złoty, bo wygrywał w Portland, Birmingham i Nankinie. I dołożył ten tytuł. Zasłużenie, bo jeszcze w ostatniej serii poprawił się na 21.82 m.

Halowe mistrzostwa świata. Pchnięcie kulą
- 1. Tom Walsh (Nowa Zelandia) - 21.82 m
- 2. Jordan Geist (USA) - 21.64 m
- 3. Roger Steen (USA) - 21.49 m
- 4. Scott Lincoln (Wielka Brytania) - 21.13 m
- 5. Wictor Petersson (Szwecja) - 21.12 m
- 6. Josh Awotunde (USA) - 20.96 m
- 7. Leonardo Fabbri (Włochy) - 20.92 m
- 8. Konrad Bukowiecki (Polska) - 20.62 m
- 9. Nick Ponzio (Włochy) - 20.37 m
- 10. Uziel Munoz (Meksyk) - 20.30 m
- 11. Chukwuebuka Enekwechi (Nigeria) - 20.04 m
- 12. Andrei Rares Toader (Rumunia) - 19.91 m
- 13. Wellington Morais (Brazylia) - 19.91 m
- 14. Marcus Thomsen (Norwegia) - 19.41 m
- 15. Aiden Smith (RPA) - 19.07 m
- 16. Giorgi Mujaridze (Gruzja) - 19.03 m
- 17. Aleksandr Mazur (Mołdawia) - 18.96 m














