Reklama

Reklama

Paweł Fajdek: Wygrałem z samym sobą

Paweł Fajdek (Agros Zamość) po zdobyciu tytułu wicemistrza Europy w rzucie młotem wynikiem 82,05 podkreślił, że na stadionie Letzigrund w Zurychu wygrał z samym sobą.

Przyznał, że w ostatnich dniach nie miał łatwego życia. Chodził tylko na treningi, a poza nimi w ogóle się nie ruszał. W przerwach między kolejkami podczas konkursu leżał na tartanie.

- Obchodziłem się z plecami ostrożniej niż z jajkiem. Jajko upadnie, rozbije się, będzie następne, a ja chciałem dotrwać w całości. Ból cały czas odczuwam, raz mniejszy, raz większy; w rywalizacji była adrenalinka, więc się na niej skupiałem i zapominałam o dolegliwościach. Szczęście, że nie padało, bo wtedy byłaby tragedia - powiedział podopieczny Czesława Cybulskiego, zwracając uwagę na bardzo wysoki poziom konkursu.

Reklama

Ośmiu zawodników rzuciło młotem ponad 75 metrów. Zwycięzca, mistrz olimpijski Węgier Krisztian Pars uzyskał najlepszy w tym roku wynik na świecie 82,69, a trzech - Rosjanin Siergiej Litwinow (79,35), Szymon Ziółkowski (OŚ AZS Poznań, 78,41) i Słoweniec Primoż Kozmus (74,46) - swoje najlepsze w tym sezonie.

- Brak właściwych treningów dał znać o sobie. To nie był mój dzień, ale... Na pewno takowy nadejdzie. Mam o co walczyć. Cieszę się, że Polska młotem stoi. Nosiłem się z zamiarem, aby mój medal zadedykować Joasi Fiodorow, ale ona sama sobie w piątek wywalczyła. Dedykuję więc fizjoterapeutom, bo bez nich w ogóle by mnie tu nie było - podkreślił wicemistrz Europy.

Z Zurychu Janusz Kalinowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL