Reklama

Reklama

Paweł Fajdek: Na razie jestem zadowolony, trener trochę mniej

Mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek jest po dwóch ciężkich obozach w Portugalii i we wtorek leci na prawie miesiąc do RPA. Jak sam twierdzi - najważniejsze, że dopisuje zdrowie, a z postępów na treningach jest zadowolony.

- Na razie wszystko układa się bardzo dobrze. Bark mnie nie boli, mogę wykonywać każdy trening i po dwóch zgrupowaniach w Portugalii mogę powiedzieć, że jest nieźle. Trochę mniej zadowolony jest trener, ale takie jego zadanie - powiedział rekordzista Polski w rzucie młotem (83,93).

Zawodnik Agrosu Zamość przygotowania do olimpijskiego sezonu rozpoczął trochę później niż zwykle, bo po startach w 2015 roku poddał się operacji barku.

- Dlatego trudno porównać teraz etapy przygotowań z tymi sprzed roku. Luty to miesiąc, w którym byłem mocno zmęczony. Na szczęście teraz parę dni spędziłem w domu i odpocząłem. Wiem, że czeka mnie teraz najcięższy okres w przygotowaniach. Obciążenia na siłowni będą większe, a i liczba oddawanych na treningach rzutów będzie rosnąć. Do sezonu jednak coraz bliżej - zaznaczył.

Reklama

W Portugalii Fajdek spędził sześć tygodni, z zaledwie czterodniową przerwą.

- W styczniu byliśmy zupełnie sami, w lutym byli już m.in. Piotrek Małachowski, Wojciech Nowicki. Zjechała się duża grupa lekkoatletów z Polski. Na szczęście ładnie wszystko sobie zgraliśmy i nie było problemu, kto, kiedy i gdzie trenuje - dodał.

We wtorek Fajdek wraz ze swoją grupą treningową, do której zalicza się m.in. brązowa medalistka mistrzostw Europy Joanna Fiodorow (AZS OŚ Poznań), leci do RPA, gdzie zostanie do świąt Wielkiej Nocy.

- A od 4 kwietnia będę dwa tygodnie w Spale, później dwa tygodnie w Poznaniu i znowu do Spały. Pierwszy start planuję po majówce w Kielcach w zawodach kontrolnych. To będzie akurat jakieś 10 dni przed mityngiem w Ostrawie - mówił o swoich planach dwukrotny mistrz świata.

Podopieczny Czesława Cybulskiego ma tylko nadzieję, że pogoda nie spłata figla i w kwietniu w Polsce będzie przynajmniej 15 stopni.

- I nie będzie śniegu. W innym wypadku pewnie będzie trzeba pojechać znowu gdzieś na zgrupowanie, poszukać ciepła, ale bardzo bym tego nie chciał - przyznał.

Dla Fajdka najważniejsze teraz jest by zachować zdrowie.

- Pracować spokojnie, bez szaleństw i przede wszystkim uważać na to, by nie złapać kontuzji. Rzutowo wygląda to już nienajgorzej, ale mam problemy z techniką. Przyjdzie czas nad tym popracować - podkreślił.

W trakcie treningów, czy w czasie wolnym stara się nie myśleć o tym, że przed nim najważniejszy start czterolecia - w igrzyskach w Rio de Janeiro.

- Nie pompuję się, nie myślę o tym. Oczywiście każdy ma świadomość, do jakiej imprezy się przygotowuje. Prawda jest jednak taka, że co roku mamy imprezę docelową. Zmienia się tylko jej ranga i w ten sposób trzeba do tego podchodzić - powiedział.

Fajdek tym razem nie będzie chciał opuścić mistrzostw Europy, które na początku lipca odbędą się w Amsterdamie.

- Cztery lata temu nie poleciałem do Helsinek i teraz tego żałuję. Nie chcę popełnić dwa razy tego samego błędu, więc na pewno w Holandii wystąpię - zaznaczył.

Najważniejsza impreza sezonu - igrzyska w Rio de Janeiro odbędą się w dniach 5-21 sierpnia.

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Fajdek | igrzyska olimpijskie 2016 | Czesław Cybulski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje