Paweł Fajdek zajął szóste miejsce w rywalizacji młociarzy w lekkoatletycznych mistrzostwach Europy w Rzymie. To najgorszy wynik tego zawodnika w historii jego startów w tej imprezie.
Fajdek, który ma za sobą bardzo trudne tygodnie (niedawno zmarł mu ojciec - przyp. TK), walczył jednak na tyle, na ile mógł. W finale dwukrotnie poprawiał najlepszy wynik w sezonie, doprowadzając go do 77,50 m.
Było gorąco i był protest. Wojciech Nowicki: on mnie chyba znienawidzi, otwiera się w nowym oknie
Paweł Fajdek walczył. "Wracam do siebie"
Zrobił dokładnie to, co zapowiadał po eliminacjach.
Jestem zadowolony, bo miałem tylko jeden nieudany rzut. Reszta była przyzwoita. Gdyby technicznie wyglądało to lepiej, to można było rzucić 79 metrów. Nie wiem, czy byłbym w stanie dorzucić teraz do 80 metrów. Wracam do siebie. Zwłaszcza jeśli chodzi o energię. Zbliżam się do tego, by rzucać w granicach 80 metrów. Uzyskałem najlepszy wynik w sezonie. To pokazuje, że mi zależy. Nie przyjechałem tylko zaliczyć tego startu, ale walczyłem. Wystarczyło na szóste miejsce. Nigdy jeszcze na tej pozycji nie byłem
- Po tym rzucie na 77,26 m wiedziałem, że będę w wąskim finale, dlatego starałem się skupiać w kolejnych rzutach na poprawnej technice. Wracam powoli, jeśli chodzi o moc, na swój poziom. Pojawia się też czucie. Niestety nie miałem możliwości wykonania tylu treningów, ile potrzeba, by być na wysokim poziomie. Byłoby to demotywujące, gdybym rzucał po 81-82 metry bez treningu. Jestem zatem świadomy tego, że przez braki, jakie się zrobiły przez cały maj, muszę wrócić do treningu. Do igrzysk mamy jeszcze dużo czasu na doszlifowanie formy i na tym trzeba się skupić - dodał.
Nasz mistrz wie, co trzeba zrobić. Wspomniał o rekordzie Polski
Fajdek przyznał, że potrzebuje jeszcze wielu rzutów ciężkim młotem.
Nie miałem na razie siły na to, żeby żyć, a co dopiero iść na trening i rzucać dziewięciokilogramowym młotem. Muszę do tego wrócić i wtedy to się automatycznie przełoży na dalsze rzuty. Jestem przekonany, że w przyszłym tygodniu będę rzucał po 80 metrów na treningu. Trzeba tylko naprawić czucie. Celem jest walka o medal olimpijski. Wybaczam sobie ten występ, a nawet jestem z siebie dumny
Nasz młociarz przyznał, że w kwietniu, zanim życie pokrzyżowało mu plany, rzucał na treningach po 81 metrów. To znaczy, że - jeśli tylko wróci do siebie - młot może w igrzyskach latać naprawdę bardzo daleko. Na koniec rozmowy wspomniał nawet o rekordzie Polski, który należy do niego od dziewięciu lat i wynosi 83,93 m.
Mistrzem Europy został Wojciech Nowicki. Polak po złoto sięgnął w ostatniej serii, rzucają 80,95 m. Drugi był Węgier Bence Halasz - 80,49 m, a trzeci Ukrainiec Mychajło Kochan - 80,18 m.
Z Rzymu - Tomasz Kalemba, Interia Sport














