Reklama

Reklama

Paweł Fajdek: Drugie miejsce mnie nie interesuje

Paweł Fajdek, który wygrał we Władysławowie Festiwal Rzutów im. Kamili Skolimowskiej w rzucie młotem, zapewnił, że w Zurychu zamierza zdobyć złoty medal mistrzostw Europy. "Drugie miejsce mnie nie interesuje" - powiedział zawodnik Agrosu Zamość.

"Jestem nauczony, że zawsze trzeba dążyć do wygranej. Drugie miejsce mnie nie interesuje. Zwłaszcza teraz, kiedy mam określoną pozycję i plasuję się tak wysoko w światowym rankingu. Uważam, że w Szwajcarii, pomimo pewnych problemów, będę w stanie skutecznie walczyć o złoty medal" - dodał Fajdek.

Reklama

Fajdek razem z Krisztianem Parsem są faworytami najbliższych mistrzostw Europy. To właśnie do tego duetu należy 13 najlepszych wyników na Starym Kontynencie. Liderem tej klasyfikacji jest Węgier, który 8 lipca w Szekesfehervar uzyskał 82,49, podczas kiedy Polak 1 lipca w słoweńskim Velenje rzucił 82,37. Podczas zgrupowania w Spale zamościanin posłał podobno młot na odległość 83,10. "O treningach się nie rozmawia. Liczy się tylko to, co na zawodach" - zauważył.

W bezpośrednim pojedynku Fajdek okazał się jednak lepszy od rywala, bo pokonał go w sobotę we Władysławowie podczas drugiego Festiwalu Rzutów im. Kamili Skolimowskiej.

"To był nasz ostatni wspólny start przed mistrzostwami Europy. Dzięki temu zwycięstwu zyskałem nad nim psychologiczną przewagę" - przyznał.

Widać było, że Fajdkowi odpowiada atmosfera zawodów, w których kibice znajdują się blisko rzutni, a zawodnikom towarzyszy dynamiczna muzyka. Zresztą wyluzowany 25-letni młociarz z przyjemnością nucił refren piosenki zespołu Piersi "Bałkanica" - "Będzie Zabawa! Będzie się działo!". I faktycznie, była zabawa i się działo. Zawodnicy na przemian odbierali sobie prowadzenie i ostatecznie o 10 centymetrów lepszy okazał się Polak, który uzyskał 80,79.

"Dla nas, także pod względem emocjonalnym, są to bardzo ważne zawody. Mam również nadzieję, że będą kontynuowane. Ta impreza pokazała, że jesteśmy w dobrej formie, ale mamy jeszcze rezerwy. Na pewno naszym sprzymierzeńcem nie było śliskie koło. Mój pierwszy rzut spaliłem, ale specjalnie oddałem go trochę na wariata, aby wyczuć rzutnię. A później wyszła mi przyzwoita seria" - ocenił.

Mistrz świata z Moskwy przyznał jednak, że w dniu imprezy nie czuł się najlepiej i sporo mu jeszcze brakuje do optymalnej dyspozycji.

"Z powodu choroby ostatnio nie trenowałem. Przez ponad dwa tygodnie brałem antybiotyki, które pustoszą organizm i teraz muszę się odbudować oraz odzyskać świeżość. Byłem też solidnie zmęczony piątkową podróżą do Władysławowa, bo tego dnia nad morze zjeżdża cała Polska. To była udręka. W sobotę moje samopoczucie nie było najlepsze i w tym kontekście uzyskałem naprawdę bardzo dobry rezultat" - stwierdził.

W 2013 roku młociarz z Zamościa wywalczył mistrzostwo świata wynikiem 81,97. Zdaje sobie jednak sprawę, że w Zurychu taki rezultat może nie wystarczyć do zdobycia złotego medalu.

"To pewne, że trzeba będzie rzucać zdecydowanie dalej. Jestem na to przygotowany, bo wykonałem niezłą pracę i widać, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. W Szwajcarii muszę głównie wygrać z samym sobą, czyli zrealizować określone założenia. Z Krisztianem jesteśmy w dobrej dyspozycji i dlatego zapowiada się ostra walka" - podsumował Paweł Fajdek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje