Reklama

Reklama

Paweł Fajdek dmucha na zimne. Samoloty omija szerokim łukiem

Paweł Fajdek, świeżo upieczony mistrz świata z Eugene, obrał już kolejny cel. Tym razem reprezentant Polski rusza do Monachium, gdzie zamierza powalczyć o kolejny medal europejskiego czempionatu. Młociarz nie wybrał jednak podróży samolotem. Wszystko przez pecha w związku z gubieniem sprzętu. Polski mistrz postawił na jego zdaniem pewniejszą opcję.

Paweł Fajdek podczas mistrzostw świata w Eugene wywalczył swój piąty tytuł mistrza świata w rzucie młotem. Teraz przed Polakiem kolejne wyzwanie - lekkoatletyczne mistrzostwa Europy.

33-latek do Monachium nie zamierza jednak podróżować samolotem. Reprezentant Polski chce tym razem uniknąć pecha i nie zgubić sprzętu sportowego. W podróż do Monachium wybierze się samochodem.

"Po ostatnich nieszczęściach wolałbym wybrać środek transportu, który jest trochę bezpieczniejszy" - powiedział sportowiec dla portalu Sportowe Fakty.

Pechowe podróże samolotem Pawła Fajdka

Tegoroczne podróże sportowca nie należą do szczęśliwych. Były już opóźnione loty i zgubiony bagaż, a nawet pomylone samoloty. Podczas jednej z przesiadek walizka Fajdka przepadła. To w niej były buty i rękawiczki, które zazwyczaj ubiera na zawody. Tym samym w Eugene wystartował bez ulubionego sprzętu.

Reklama

Czytaj też: Trener lekkoatletyczny dożywotnio zdyskwalifikowany

Również bagaże po powrocie ze Stanów Zjednoczonych przepadły i mógł je odebrać dopiero po tygodniu. Po otwarciu walizki okazało się, że do środka wdarła się woda i zniszczyła ubrania, które mokre leżały w zamknięciu przez kilka dni.

Oby tym razem mistrz świata miał więcej szczęścia i nic nie rozproszyło go przed kolejnym wielkim wyzwaniem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL