Reklama

Reklama

Paweł Fajdek. Czesław Cybulski: Spróbujemy popracować nad rekordem świata

- Od listopada spróbujemy popracować nad rekordem świata (86,74 m)- zapowiada Czesław Cybulski, trener najlepszego polskiego młociarza Pawła Fajdka. Fajdek w niedzielę wynikiem 83,93 m po raz kolejny pobił rekord Polski.

W tym roku 26-letni Fajdek jest bezkonkurencyjny. Ma aż jedenaście wyników ponad 80 m. Cybulski, który w telewizji oglądał dalekie rzuty swojego podopiecznego, uważa, że stać go na lepsze wyniki. 

- Paweł ma formę na bardzo wysokim poziomie. Bardzo ją w ostatnim czasie poprawił. Można jednak ją jeszcze poprawić. To nie szybkość, a długość ramienia decyduje o odległości - tu się kłania fizyka. W końcówce trochę się jednak pogubił. Jak to poprawi i pracę nóg, młot będzie leciał jeszcze dalej - powiedział 80-letni szkoleniowiec. 

Reklama

Cybulski ma nieco ograniczony kontakt ze swoim zawodnikiem, po tym jak dwa miesiące temu na treningu młot rzucony przez Fajdka trafił w jego nogę. Szkoleniowiec musiał przejść operację kolana i kości piszczelowej. Wciąż przebywa w szpitalu, gdzie przechodzi rehabilitację. Jak powiedział pół żartem, wyniki osiągane przez młociarza przyspieszają jego powrót do zdrowia. 

- Powiedziałem Pawłowi, że każdy jego daleki rzut jest lekarstwem na moje dolegliwości. Wczoraj zadzwonił do mnie i podziękowałem mu, bo poczułem się od razu o wiele lepiej. On w ten sposób mi się odwdzięcza - przyznał. 

Jego zdaniem Fajdek przede wszystkim dojrzał do tego, by rzucać nie tylko daleko, ale przy tym bardzo regularnie. Jak zaznaczył, jego możliwości są wręcz nieograniczone. 

- Te wyniki to efekt naszej ciężkiej, ale też mądrej pracy. On ma ogromne możliwości, to supertalent. Rozmawialiśmy o tym, czy pójdziemy w stronę rekordu świata. On wówczas stwierdził: "trenerze jeszcze nie teraz". Może miał rację, ale myślę, że od listopada spróbujemy popracować nad rekordem świata - wyjaśnił. 

Za niespełna dwa tygodnie w Pekinie Fajdek będzie bronił tytułu mistrza świata. Mimo, że rywale nie są w stanie nawet zbliżyć się do rezultatów Polaka, Cybulski ostrożnie wypowiada się o jego szansach. 

- Liczę na złoto, ale to jest lekka atletyka i może nie być żadnego medalu. Chiny są daleko, odmienny klimat, ale także dochodzą inne czynniki. Sport polega na tym, że niekoniecznie najlepszy musi wygrać. Bądźmy ostrożni, skromni i powściągliwi. Mówmy po prostu, że powinien być medal. Życie potrafi sprawiać jednak wiele niespodzianek - podsumował Cybulski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL