Reklama

Reklama

Niezwykła przygoda Patrycji Wyciszkiewicz. Oglądała świat z góry

Patrycja Wyciszkiewicz przeżyła niezwykłą podniebną przygodę na pokładzie samolotu słynnej grupy akrobacyjnej "Żelazny". To nie był zwykły lot. Lekkoatletka musiała wytrzymać spore obciążenia podczas powietrznych ewolucji. "Chętnie wsiadłabym do tego samolotu jeszcze raz" – powiedziała biegaczka.

Latanie w chmurach dostarcza niemałej frajdy, a jeśli do tego dodamy perspektywę podniebnych akrobacji, robi się naprawdę kusząco i ekstremalnie.

Na propozycję wejścia na pokład samolotu, za którego sterami miał siedzieć pilot grupy akrobacyjnej "Żelazny", Patrycja Wyciszkiewicz przystała i nie wydaje się, żeby żałowała swojej decyzji. Lot z licznymi ewolucjami, korkociągami i beczkami wprawił ją w zachwyt i dostarczył sporej dawki adrenaliny.

Jak przyznaje "Aniołek Matusińskiego" propozycja lotu padła podczas spaceru z psem, bo zawodniczka mieszka w pobliżu lotniska, gdzie trenują piloci. Tym, który sterował samolotem podczas jej podniebnej przygody, został Wojciech Krupa - lider grupy akrobacyjnej.

Reklama

"Momentami traciłam kontakt z rzeczywistością. Czułam się, jak zmielona w maszynce, ale wytrzymałam i nie skorzystałam z woreczka, który dostałam przed lotem" - powiedziała biegaczka OŚ AZS Poznań.

Jak można przypuszczać, lekkoatletka bardzo chętnie powtórzyłaby przygodę. "Panowie podziwiam, trzymam kciuki i do następnego lotu" - napisała na swoim Instagramie.

Wyciszkiewicz specjalizuje się w biegu na dystansie 400 metrów. Jest multimedalistką mistrzostw świata i Europy w sztafecie na tym dystansie. 


Dowiedz się więcej na temat: Patrycja Wyciszkiewicz | lekkoatletyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje