Niewiarygodne, znów to samo. Ponad 22 metry tuż przed Bukowieckim
Konrad Bukowiecki zaczął sezon od dwóch zawodów, w których przerzucał granicę 20,5 m. Tyle że między nimi był chory, forma naszego byłego mistrza Europy może jeszcze falować. I faluje, choć w "złotym" mityngu w Madrycie aż trzy razy pchnął za granicę 20 metrów. I nie był po nich zadowolony. W przeciwieństwie do Amerykanina Jordana Geista, który uzyskał 22.04 m. Czyli dokładnie tyle samo, co w Ostrawie. Nikt w 2026 roku nie posyłał kuli dalej. A to nie koniec świetnych wyników w Hiszpanii.

Pod koniec grudnia Bukowiecki pokazywał w swoich mediach społecznościowych, jak przerzuca rekordowe ciężary. Wreszcie nie przeszkadzały: łokieć czy kolano. To miało być przygotowanie do regularnego uzyskiwania wyników ponad 21-metrowych, bo w ostatnich miesiącach takie się też pojawiały, ale od czasu do czasu. I - niestety - nie w najważniejszych imprezach.
A teraz w połowie stycznia we Wrocławiu uzyskał 20.61 m, co już dobrze zapowiadało przyszłość. Tyle że przyszła infekcja, wycofanie z Orlen Cup w Łodzi. I przerwa w treningach.
Bukowiecki wrócił do rywalizacji we wtorek w Ostrawie, w jednym z ośmiu mityngów o najwyższej randze - z serii Gold Level Meetings. I poszło nieźle - z wynikiem 20.60 m zajął trzecie miejsce. Po trzech kolejnych dniach zjawił się na starcie zawodów w stolicy Hiszpanii. I mimo bardzo podobnej obsady, już tak dobrze na końcu nie było.
Konrad Bukowiecki w stawce kulomiotów w prestiżowym mityngu w Madrycie. Trzy razy ponad 20 metrów
Polak zaczął od dwóch prób na 20.28 i 20.19 m - po obu kręcił głową. A po drugiej... powiedział brzydkie słowo, co wychwyciły czułe mikrofony. Trzecia próba była już bardzo nieudana, płaska, kula spadła gdzieś na 19. metr. W tym momencie miał jeszcze szansę na miejsce w finałowej serii, bo do szóstej kolejki - jak w Ostrawie - przystępowało trzech najlepszych. Roger Steen (21.80 m) i Jordan Geist (21.56 m) już za bardzo uciekli, ale trzeci Rajindra Campbell był w zasięgu Polaka (20.86 m).

Tylko że realia okazały się dość brutalne - Jamajczyk w czwartej kolejce poprawił się na 21.94 m. A obaj Amerykanie też uzyskali lepsze wyniki: Geist 22.04 m, a Steen - 21.88 m. Rezultaty klasy światowej. Polak pchał po Geiście, niestety spalił tę próbę. A w piątej się nie poprawił, uzyskał 20.26 m, co oznaczało szóstą pozycję. Za nim skończył tylko wicemistrz świata z Tokio - Uziel Munoz.
Na szczycie zaś nic się już nie zmieniło - obaj Amerykanie i Jamajczyk pokazali znakomitą dyspozycję. Geist zaś wyrównał najlepszy wynik na świecie - należący od wtorku... do niego.











