Niewiarygodne, ile odrobiła Anastazja Kuś. A na koniec pobiegł Hubert Trościanka
Tak jak Natalia Bukowiecka często ratowała polską sztafetę podczas największych imprez, choćby rok temu w Rzymie, tak teraz tej roli podjęła się Anastazja Kuś. 18-latka kończyła bieg w Tampere, Polki traciły 3,5 sekundy do Holenderek. A ona to odrobiła, przesunęła Polki z siódmego miejsca na czwarte. Do medalu zabrakło niewiele. A na sam koniec w finale rywalizowali mężczyźni, których na pierwszej zmianie nieprzypadkowo wspomógł rekordzista świata w 10-boju Hubert Trościanka.

Anastazja Kuś nie pobiegła w sobotnich eliminacjach w biegu rozstawnym 4x400 metrów, bo późnym wieczorem indywidualnie walczyła o medal mistrzostw Europy. W finale pasjonującym, w którym na ostatniej prostej była już blisko brytyjskiej liderki, by na końcu bronić się przed atakiem Francuzki, mogącym zabrać jej brąz.
A dziś już pojawiła się w drużynie, na ostatniej zmianie. Zastąpiła Lenę Pajęcką, z którą wspólnie rok temu cieszyła się ze srebra mistrzostw Europy do lat 18 w Bańskiej Bystrzycy, ale w sztafecie szwedzkiej. Wtedy Pajęcka też biegła w półfinale, a Kuś - w finale. Z tamtego składu była też jeszcze 17-letnia Zofia Tomczyk, która w ME U-20 będzie mogła biec też za dwa lata w Bydgoszczy.
Dziś w finale w Tampere Polki można było stawiać w roli kandydatek do medali, zwłaszcza z taką zawodniczką kończącą rywalizację. Zmieniony został układ biegnących: nie zaczynała tym razem Aleksandra Przybylska, a Wiktoria Gadajska. Później była Zofia Tomczyk, następnie Przybylska, a kończyła Kuś.
Kiepski początek Polek w rywalizacji sztafet w Tampere. I fantastyczna pogoń Anastazji Kuś na ostatniej zmianie
Polki zaczęły jednak źle. Te mistrzostwa były niezbyt udane dla Gadajskiej, ubiegłorocznej wicemistrzyni świata U-20 z Limy w biegu płotkarskim. Wciąż zmaga się z kontuzją, dziś walczyła, ale na pierwszej zmianie Polki były dopiero siódme. Czas - przybliżony - 55.2 s z bloków też był kiepski. Straty chciała odrabiać Zofia Tomczyk, też mająca za sobą ciężki sezon, w Skopje biegała cztery razy podczas EYOF w Skopje - indywidualnie była tam czwarta, ze sztafetą trzecia.
A dziś zapłaciła za swoją ambicję na końcu, straciła dwie pozycje, które zyskała. I jeszcze kiepsko przekazała pałeczkę Przybylskiej. Kuś zaczynała ostatnią zmianę na siódmej pozycji. Szans na walkę o medale już praktycznie nie było: Holenderki, Włoszki, Niemki i Francuzki uciekły bardzo daleko. 18-latka z Olsztyna ruszyła jednak w pogoń, na ostatnich metrach wyprzedziła nawet Holenderkę, która zaczynała zmianę na drugiej pozycji. Finiszowała czwarta, do trzecich Włoszek zabrakło 65 setnych. A złoto wywalczyła Francja.

Później zaś na bieżni pojawili się panowie, których wzmocnił Hubert Trościanka. Rekordzista świata juniorów w 10-boju, który w sobotę mógł odpocząć. On na 400 m biegł w czwartek, uzyskał kosmiczny czas 46.21 s, to najlepszy w historii wynik juniorów w wieloboju w tej konkurencji. Gdyby taki uzyskał w finale 400 metrów, miałby srebro.
Hubert Trościanka w sztafecie 4x400 metrów. Nie ma drugiego medalu dla rekordzisty świata
Zaczął bardzo mocno, biegł prawdopodobnie na czele, ale na końcu zabrakło mu już sił. I tak uzyskał bardzo dobry czas 47.2 s - trzeci w stawce na tej zmianie. Później Jakub Szarapo stracił jedną pozycję, także i Piotr Duda nie był w stanie nic nadrobić. A kończył Oliwier Frąckowiak - na piątym miejscu (3:08.23). Do podium zabrakło 84 setnych.

Polska zakończyła mistrzostwa Europy U-20 z ośmioma medalami: jednym złotym (Hubert Trościanka w 10-boju), jednym srebrnym (Jakub Rodziak w rzucie dyskiem) i sześcioma brązowymi (Rodziak w pchnięciu kulą, Paweł Pośpiech w skoku o tyczce, Anstazja Kuś na 400 m, Roch Krukowski w rzucie oszczepem oraz obie sztafety 4x100 m).
Dwa lata temu w Jerozolimie było tylko pięć krążków, za to dwa złote: oba autorstwa Marka Zakrzewskiego.













